*****************************************************************
- Idiotka. Idiotka.
Totalna, skończona, idiotka.- powtarzałam od wejścia do mojego pokoju- Super. W
dodatku gadam sama do siebie! Dobra Vicky. Weź się w garść. To tylko ludzie. Mniejsza z tym, że zobaczyli ciebie w bieliźnie. Przecież to nic takiego.- powiedziałam ironicznie sama do siebie... Weszłam do naszej garderoby. WOW! Jaki tu porządek. Wszystko ułożone kolorystycznie. No, no, no muszę pochwalić naszych staruszków. Postarali się. Po chwili namysły wybrałam szorty, koszulę i conversy. Pokierowałam się do łazienki i przebrałam. Na koniec zrobiłam kreskę eye-linerem, a włosy upięłam w niezgrabny koczek z którego wystawało parę kosmyków. Jeszcze raz przeglądnęłam się w lustrze.
-No i to ja rozumiem. Teraz wyglądam przyzwoicie ,a nie jak jaskiniowiec.- powiedziałam zadowolona- Lecz nadal nie rozumiem dlaczego gadam sama do siebie. Już miałam
wychodzić kiedy przypomniałam sobie o babeczkach. Tak o TYCH nieszczęsnych
BABECZKACH (!). Ech… No, ale lepiej, żeby Agi je zjadła niż znów próbowała mnie
zabić szczoteczką do zębów (?).
-Cześć.-powiedziałam niepewnie, wchodząc do
salonu
-Hej!- odpowiedzieli wszyscy chórkiem
-Co tam trzymasz?- zapytała
Ann wskazując brodą papierową torbę, którą kurczowo trzymałam w rękach
-Muffinki.- powiedziałam
piorunując Agathę wzrokiem
- Za te, które chciała ciebie
zabić ta oto przemiła dziewczyna?- zapytał Zayn głosem wykładowcy
-I to szczoteczką do zębów?-
dopowiedział Liam tym samym tonem, a reszta pokładała się ze śmiechu
-Tak.- odpowiedziałyśmy z Mel
chórkiem
-I co masz z nimi zrobić?-
zapytał Harry
-Hmm… pomyślmy. Do czego mogą
się jeszcze nadawać oprócz jedzenia?- udawałam, że się zastanawiam
-One są tylko do jedzenia!!-
krzyknął Niall, a wszyscy zaczęli się śmiać. Znów. Ja natomiast wycofałam się
do kuchni. Uff… Czyli napięcie zostało rozładowane. Cóż dziewczyny zawsze
szybko łapały kontakt z ludźmi. W sumie ja także. Zaczęłam wyjmować babeczki
jedna po drugiej. Po 2 minutach naliczyłam 15. To jeszcze nie koniec? Ile ona
ich tam napakowała? Było już 20. What the fuck?
- Co one tam się rozmnażają
czy co?- powiedziałam na głos. W końcu się zniecierpliwiłam. Przewróciłam torbę
do góry nogami. Wypadło jeszcze 15 babeczek!! 35 babeczek?!?! Mamo!! Co za dużo
to nie zdrowo! Z salonu dobiegły śmiechy. Najgłośniej śmiał się Niall z Lou. Jak
na ich fankę przystało wiem jak każdy z nich się śmieje. A Horan ma bardzo
charakterystyczny śmiech. Co do babeczek… Raczej nie podam im ich zimnych. Tylko
gdzie tu coś w ogóle jest mikrofala czy cuś takiego. Rozglądnęłam się powoli. Co?
Kuchnia bez piekarnika, mikrofali? Jest tylko zlew ,lodówka i jakieś szafki(?)
Dziwne… Pewnie Ann wie gdzie to wszystko jest.
-ANNIE!!!- wydarłam się na
cały dom
-Co?!- odkrzyknęła
-GDZIE TU DO CHOLERY JEST
MIKROFALA?- usłyszałam, że niektórzy się śmieją. Po chwili zjawiła się Annabelle
we własnej osobie.
-Ślepa jesteś czy co?-
zapytała rozbawiona
- Raczej. Tak.- ona
natychmiast podeszła do jednej ze ścian. Nacisnęła jakieś przycisk , a ta
ściana się rozsunęła, a w niej… KUCHNIA! Ale taka profesjonalna. Weszłam do… hm…
kuchennej jaskini(?), nie wiem jak to nazwać.
-Dzięki.- ucałowałam ją w
policzek
-Nie ma za co. Ym… Może pomóc?
-Oj daj spokój! Umiem obsługiwać
mikrofalę. Nie jestem jeszcze takim teletubisiem!- odpowiedziałam
-Teletubisiem powiadasz?-
zaśmiała się, a ja włożyłam 5 babeczek do środka- Ok. Nie wnikam.
-A jacy oni są?- zapytałam
kiedy już miała iść
- Boscy!- odpowiedziała i
wyszła. Super… Znów sama. Po 20 minutach moje muffinki były ciepłe jak świeże
bułeczki. Ułożyłam je na wielkim talerzu i zaniosłam do salonu
-Voila!- powiedziałam
zadowolona z siebie kładąc talerz na stoliku
- Duuużo tego.- Niallowi, aż
oczy się oczy świeciły i to dosłownie
-Tak żarłoku. Dużo. Lecz musi
wystarczyć dla wszystkich.- poklepał go Lou po plecach. Zayn i Agi wybuchli
niekontrolowanym śmiechem, a Horan posmutniał.
- Wystarczy.- pocieszyła go Annie.
Ja wzięłam jedną. Mmm… Jagodowa. Pycha!
-MARCHEWKOWA!!!- wydarł się
Louis z pełną buzią
- Kochanie moje. Nie mówi się
z pełną gębą.- powiedział Harry i wytarł mu buzię chusteczką, a Tommo posłał mu
całusa w powietrzu
- LARRY STYLINSON IS REAL!!-
wydarła się Agi, a ja zaczęłam się dławić ze śmiechu. Kawałek babeczki utknęła
mi w przełyku. Szybko doskoczył do mnie Hazza i zaczął klepać po plecach.
-Ok. Wystarczy!- krzyknęłam
kiedy odkrztusiłam tą nieszczęsną babeczkę
- Nic ci nie jest?- zapytał
mnie Loczek
- Nie już ok. Dzięki.-
uśmiechnęłam się do niego
-Nie ma za co.- usiadł z
powrotem obok Louisa i też się do mnie uśmiechnął. Te jego dołeczki… Ahh…
-To już drugi raz kiedy o mało
co przez nie zginęłam.- powiedziałam niezadowolona
- Mnie tam pasują!-
powiedział Niall zdejmując papierek z 5 babeczki
-Smakują?- zapytała go Annie
-A nie widać jak je
wpieprza?- zapytał Zayn, a ja się zaśmiałam
- Są przepyszne.!- powiedział
Lou- Szczególnie marchewkowe!
- Kto je robił?- zapytał Liam
-Moja mama.
- Już ją kocham!- krzyknął
żarłok
-Ym… Dobrze wiedzieć.
Przekażę jej.- powiedziałam zmieszana a wszyscy pokładali się ze śmiechu
Babeczki zostały wpałaszowane
przez chłopaków. Teraz się zastanawiam czy ich tam nie głodują. Szczególnie Lou…
Wszystkie marchewkowe babeczki miały być jego. Do ostatniej która mu została
zaczął śpiewać: „ I want you so despritly! Causa you’ve got that One Thing!
Hunny! Oh yeah…”. Był to przezabawny widok, ale ktoś musiał to posprzątać. I na
kogo wypadło? No na mnie! Wzięłam wszystkie papierki i wrzuciłam na talerz. Pokierowałam
się do kuchni. Papierki powędrowały do kosza, a talerz do zlewu.
-Przyniosłem szklanki.-
usłyszałam glós, który zawsze przyprawia mnie o dreszcze i gęsią skórkę.
- Dziękują Harry.-
powiedziałam przejmując je od niego
- Proszę bardzo Victorio.- odparł
z uśmiechem a ja się skrzywiłam- Co jest?- zapytał speszony
- Nie lubię jak ktoś mówi do
mnie pełnym imieniem. To zbyt oficjalne.- wytłumaczyłam
- Aha… To jak mam się do
ciebie zwracać?- zapytał
- Jak chcesz byle nie
Victoria.- powiedziałam z uśmiechem i zabrałam się za zmywanie
- O nie Vi! Nie ma mowy!-
krzyknął Loczek, a ja podniosłam ręce do góry w geście poddania się chociaż nie
wiem o co mu chodziło.
- Co ja takiego zrobiłam?-
zapytałam przerażona
- Chciałaś zmywać naczynia.-
odsunął mnie od zlewu i chwycił za gąbkę. Ja natomiast miałam wielki znak
zapytania na twarzy.
- I to jest coś złego?-
zapytałam siadając na blacie
- Cóż, raczej chłopak
powinien pomagać w kuchni.- powiedział zmywając naczynia
- Dobrze wiedzieć.-
uśmiechnęłam się do niego, a z salonu dobiegł krzyk
- Znów się gwałcą. –
stwierdził Harry z łobuzerskim uśmieszkiem i poruszył brwiami, a ja zaczęłam
się śmiać
- To do dziewczyn podobne.-
tym razem to on się śmiał
- Serio? A wyglądacie na takie
ułożone. No, ale czas pokarze.
- Po pierwsze. Pozory mylą. A
po drugie. Jak to czas pokarze?
- Jesteśmy od… wczoraj
sąsiadami? Raczej będziemy spędzać więcej czasu razem. Czyż nie?- wyszczerzył
się do mnie. OMFG! Jejku, jejku, jejku! Czy Harry Styles powiedział właśnie że będziemy
spędzać więcej czasu z nimi?? Nie… TAK!! Ja chyba śnie!- Halo?- zamachał mi
gąbką przed oczami- Wiesz, jeżeli nie chcecie to nie…
- Porąbało cię?- przerwałam
mu, a on zrobił wielkie oczy- To znaczy, tak, pewnie że chcemy.- poprawiłam się
szybko, a on wybuchł niekontrolowanym śmiechem. Ja też zaczęłam się śmiać. Nagle
w salonie, gdzie przebywała reszta, coś huknęło i po całym Domie rozniósł się
krzyk.
- IDIOTO!!- wrzasnął Liam. Spojrzeliśmy
po sobie z Hazzą i pobiegliśmy do salonu.
************************************************************************
Wiem, że już po raz kolejny proszę Was o zostawianie komentarzy, ale są one dla mnie- autorki bardzo ważne, ponieważ wtedy będę wiedzieć czy się wam podoba czy nie. Więc proszę komentujcie :* xx
Tori
Szybciej pisz 4 rozdział :*
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba Twój blog.Czytam go również z mamą i pokładamy się ze śmiechu.Proszę napisz szybciutko 4 rozdział:)
OdpowiedzUsuńsuper super supeerr tylko musisz szybciej dodawać bo się nie mogę doczekać a opcja z dodawaniem zdj do ubrań genialna liczę ze dodasz imagine domu to będę w niebie ;D
OdpowiedzUsuńkiedy bd następny rozdział, popieram powyższy komentarz nie możemy sie już doczekać !!!!!!!! ;D
OdpowiedzUsuńextra! no! kto by pomyślał! mam 19 lat i nie znoszę tego całego one direction, ale to jest całkiem całkiem. A w sumie to po prostu taki blog jak wszystkie , bo na każdym blogu są pisane takie opowiadania w stylu "słodka idiotka" . Może poćwicz nad ortografią? I błagam- najpierw sprawdzaj każde słowo ze słownikiem zamiast wstawiać posty na ślepo i się ośmieszać :)i mam pytanie- z pisaniem wiążesz jakoś swoją przyszłość? np. książka czy coś w tym rodzaju??
OdpowiedzUsuńTzn. Kiedyś pisałam książkę tak dla samej siebie. Motywem były wampiry :P Nawet mi nieźle szło,ale ostatnio ją jakoś zaniedbuję. Dzięki, że zwróciłaś uwagę na ortografię :* Będę bardziej uważać :)
Usuń