niedziela, 10 czerwca 2012

Rozdział 7 - " Prawdziwa Ja"

                                                                 *Victoria*

Matko! Cała strona była wypełniona moimi zdjęciami z... Harrym. Harry i ja przy kasie w Starbucksie. Harry i ja śmiejący się. Harry i ja wychodzący z kawiarni. Harry dający mi buziaka w policzek na pożegnanie... FUCK... Vicky... Co za dużo to nie zdrowo! Były także posty:

" Nie wiadomo jak ta dziewczyna się nazywa, ale ponoć mieszka obok chłopaków z dwiema dziewczynami #nohejt."

" Matko! Ta dziewczyna jest z Polski!! :D I jest Directionerką!! :D "

" Uwaga! Znalazłyśmy jej TT - @VictoriaLesz. Pamiętajcie! Nie hejtujcie jej! Błagamy nie tym razem!"

O ja żeś pierdziele... Chociaż są taki hm... optymistyczne posty to i tak boję się zajrzeć na TT... No, ale mogłam się tego spodziewać. W końcu są sławni. Ale to dopiero dwa dni, a już prawie że wszyscy o nas wiedzą! Kliknęłam na zakładkę z Tweeterem... Nie było aż tak źle. Oczywiście nie obyło się bez hejtów. To było do przewidzenia, ale szczerze, mam to w dupie. Niektóre były bardzo miłe . np:" Normalnie żeńska kopia Harrego xx" ; " Ślicznie razem wyglądacie.". Od razu robi ci się ciepło na sercu. OMG! Dopiero teraz zobaczyłam, że followuje mnie 2000 (?) osób... W tym oczywiście Harry, Louis, Liam, Niall i Zayn. Zaraz... Zaraz... Malik i PayneJak będę na nich ja to nie żyją! Weszłam na profil Malik’a. Było tam jego zdjęcie z Agą… Awwww… Sweet. Haha! Wstawił zdjęcia z Twistera!! Uff… Dobrze, ze ja i Loczek zostaliśmy w kuchni.

@ zaynmalik Co za wspaniałe pozy! – skomentowałam

Weszłam na profil Liam’a i zobaczyłam jakie filmiki wstawił. Pierdole… To występ Harrego… Jezus… Ej. To nawet ładnie wygląda jak do mnie śpiewa… 

@Real_Liam_Payne Nie mogłeś wytrzymać,nie? – skomentowałam 

@ VicktoriaLesz Oczywiście, że nie :D xx @VictoriaLesz Nie czepiaj się! To wygląda przepięknie!- dołączył się Louis 

@Louis_Tomlinson I ty przeciwko mnie? Nie rozmawiam z Wami! See ya!  xx :D 

Wylogowałam się z pejsa i TT. Położyłam głowę na poduszkę i spojrzałam na sufit, który był cały obklejony fluorescencyjnymi gwiazdami różnych rozmiarów. Powoli zaczęły mi się kleić oczy. 

                                                                         *Louis*

- To ja już lecę do siebie.- powiedział Niall

- No my też już się zbieramy.- powiedziała Liam i Zayn
- Co? Już?- zapytałem
- Jutro mamy kolejny wywiad. Muszę się wyspać- wytłumaczył Liam
- No dobra… Pa!
- Pa!- krzyknęli wychodząc
-Poszli?- zapytał Harry schodząc ze schodów
-Tak.
-Oj… Nie pożegnałem się.
-A co to za różnica?
- Mniejsza z tym. Idę się myć.- powiedział i wrócił na górę. Ja natomiast usiadłem przy laptopie.„ Co za noc!”- napisałem na Twiterze. Po chwili zobaczyłem, że Liam i Zayn wstawili zdjęcia oraz filmiki. Czyli, że są już w domu. Nie mieszkamy razem. Tylko ja z Harrym się na to zdecydowaliśmy. Reszta chciała mieć osobne domy. Na szczęście znajdowały się one na tej samej ulicy co nasz. Musze przyznać, że gdyby mieszkali gdzie indziej to chyba bym zwariował. Kocham Harrego jak swojego brata, ale potrafi człowieka nieźle wkurzyć. Szczególnie sprawami sercowymi. Innym umie pomóc w tych rzeczach, ale jak chodzi o niego to nigdy nie wie co zrobić. Kiedyś ja mu w tym pomagałem, ale wkurzało mnie jego niezdecydowanie i nieśmiałość. Teraz pomaga mu w tym albo Ell albo Liam. Tak, Loczek nigdy nie umie wybrać. Albo za stara, albo zbyt idiotyczna… Nie było jeszcze takiej z którą wytrzymałby chociaż miesiąc! Może z Vicky mu się uda… Widać, że się w niej zakochał chociaż nie chce tego przyznać. nasz nieśmiały Harry… Jak to spieprzy to będzie po nim. O! Liam wstawił filmik z Haroldem! No i co? Widać na nim, że za nią szaleje! Ha! Tommo’s back! W tym Ci pomogę Harry! Nie dam Ci tego spieprzyć. Po moim trupie. No w końcu kto zeswatał Dannie i Liam’a? Me! Aj… Vicky, Vicky. Czepiasz się Payne’a za to, ze wstawił filmiki? Nie ładnie. 

@VictoriaLesz Nie czepiaj się! To wygląda przepięknie!- stweetowałem ją 

@Louis_Tomlinson I ty przeciwko mnie? Nie rozmawiam z Wami! See ya!  xx :D

 Haha! No i ‘’strzeliła focha’’. Czy na mnie można się fochać? Wątpię. Przecież jestem taki słodki… Wiem. Niech żyje skromność! Ale to raczej dobrze, że nie mam kompleksów, nie? Tylko ja, Zayn i Harry ich nie mamy… Właśnie co do Harrego… Co on tak długo robi w łazience? Matko! Utopił się!
- Harry!!! Kochanie!! Haaaaaarry!!!- krzyczałem biegnąc po schodach- Ja żeś niedziele! Haroldzie! Loczku! Błagam żyj!! – wydzierałem się kiedy dopadłem drzwi
-Louis! Totalnie ciebie pogięło?- otworzył łazienkę wkurzony, a ja straciłem równowagę i wyłożyłem się przed nim jak długi- Louis’ie William’ie Tomlinson’ie , z domu… Tomlinson. Czy już nie mogę zrobić sobie relaksującej kąpieli?- powiedział stojąc w granatowym szlafroku z mokrą głową.
- Haha! – zacząłem się śmiać kiedy podniosłem się z podłogi- Ty rzeczywiście wyglądasz jak dziecko Tarzana!
-Boo Bear! Stop it!- krzyknął
- Okey… A teraz wypad! Ja też chcę się zrobić sobie relaksującą kąpiel.- powiedziałem naśladując jego głos i wypchnąłem go z łazienki.

                                                                 *Victoria*
Ciemność. Tylko ciemność. Mrok… Nic nie widzę. Dlaczego tu jest tak ciemno?... Nagle zapalił się wielki reflektor.
-Tato?- usłyszałam cichy głos- Tato?
Nagle zobaczyłam małą dziewczynkę, która wyglądała jak… ja… Nie. To niemożliwe. Ja nie chcę znów tego przeżywać. Wiedziałam co zaraz nastąpi. Ja nie chcę! Zaczęłam biec. ‘’ Nie uciekniesz od swojej przeszłości…’’ usłyszałam znajomy mi głos. Bardzo znajomy i taki wyraźny. Przyspieszyłam. Musiałam uciec. Jak najszybciej i jak najdalej.’’ Nie uda Ci się!’’. Znów TEN głos i TEN śmiech. Bardzo znajomy śmiech. Zerwałam się z łóżka ciężko oddychając. Byłam cała spocona i zapłakana… A więc to sen. To tylko sen. Spojrzałam na zegarek. 4.30. Już nie zasnę. Nie po tym śnie. Zeszłam z łóżka i skierowałam się do łazienki. Zdjęłam z siebie ubrania w których wczoraj zasnęłam. Weszłam pod prysznic i puściła orzeźwiający, zimny strumień wody. Oh… Od razu lepiej… To nie przyśniło mi się bez powodu… Nie. Stanie się coś złego. On powróci. Dotknęłam blizny która biegła wzdłuż tylnej partii uda. Wróci po mnie… Czuję to…
*10 lat wcześniej*
- Tato?- wołałam go łamiącym się głosem- Tato?- po policzku spłynęła mi łza. Chodziłam po całym wesołym miasteczku szukając mojego taty. Kazał mi zostać a sam poszedł z dwoma ogromnymi mężczyznami. Serce biło mi jak oszalałe. Nie. Tata by mnie nie porzucił. Nigdy. Zmierzyłam w kierunku pobliskiego mostu. Intuicja. Ona nigdy mnie nie zawiodła. Kiedy doszłam do mojego celu usłyszałam krzyki… Zeszłam pod most. Tata? Stanęłam jak wryta. Mój tata leżał w kałuży krwi. Cały poobijany. Podeszłam do niego
-Tato?- powiedziałam łamiącym się głosem
-Vi…- tylko on mnie tak nazywał- Uciekaj…- wyszeptał. Odwróciłam się. Znów intuicja. W moją stronę szło dwóch zakapturzonych mężczyzn. Nagle coś błysnęło. Nóż. Jeden z nich miał nóż.
- Co mam robić?- zapytałam płacząc
-Uciekaj…- powiedział  szeptem. Ucałowałam go w zakrwawione czoło. Spojrzał za siebie. Byli coraz bliżej. Podniosłam się z ziemi i zaczęłam uciekać. Oni zaczęli mnie gonić. Jeden z nich zatrzymał się przy moim tacie. Drugi- z nożem- biegł za mną. Biegłam ile sił w nogach. Spojrzałam za siebie i zobaczyłam jak mężczyzna stojący nad moim tatą wyciąga z kurtki pistolet i wymierza mu w głowę. Zatrzymałam się.- Nie!- krzyknęłam. Tata spojrzałam ostatni raz w moją stronę i powiedział ‘’ Przepraszam’’. Potem usłyszałam strzał. Zabito mojego tatę na moich oczach. Nagle poczułam że zostałam przygwożdżona do ziemi.
- No i proszę. Trzeba było się drzeć?- zapytał mężczyzna i zaczął się śmiać. Ten głos i śmiech miałam zapamiętać do końca mojego życia.- Szkoda że taka ładna buźka ma skończyć tak samo jak jej ojciec.- powiedział kreśląc łuki na mojej kości policzkowej po której spływały słone krople.
- Nie... Proszę...- mówiłam szeptem
- Znalazłaś się w złym miejscu i w złym czasie.- powiedział i roześmiał się- Tylko co by tu z Tobą zrobić?- powiedział odpinając mi zamek w spodniach, ja trzęsłam się cała ze strachu. Nie wiedziałam co mam robić. Kopnęłam go między nogi. Wkurzył się i to bardzo spoliczkował mnie i przeciął mi nożem tylną część uda. Krzyczałam z bólu. Usłyszałam strzały. Potem straciłam przytomność...
- Straciła dużo krwi.- usłyszałam męski głos
-Mamo...?-wyszeptałam
-Tori. Kochanie.- poczułam, że ktoś mnie złapał za rękę
-Mamo...- otworzyłam powoli oczy i zobaczyłam moją rodzicielkę.- Co się stało?
Wtedy dowiedziałam się najgorszej rzeczy na świecie. Mój tata został zabity, ponieważ był świadkiem koronnym... To też był powód dla którego rozwiódł się z mamą. Okazało się też, że byłam w śpiączce przez 3 tygodnie bo straciłam wiele krwi. Jednego z nich zabito. Drugi uciekł.
* Teraz*
Po policzku spłynęła mi pojedyncza łza, którą szybko starłam. Wyszłam spod prysznica i wytarłam się ręcznikiem. Założyłam mój szlafrok i przeszłam do garderoby. Włożyłam pierwsze lepsze dresy i koszulkę ACDC- mojego taty. Postanowiłam pobiegać żeby się rozluźnić. Była dopiero 6.15 więc nie budziłam dziewczyn. Po drodze chwyciłam iPoda i wyszłam na zewnątrz. Na twarzy poczułam lekki zimny wiatr. Związałam włosy w kucyka i pobiegłam przed siebie. W głowie miałam niezły mętlik. Nie rozumiałam czemu tata przed nami to ukrywał. Oczywiście dla naszego bezpieczeństwa... Tsa... Jasne i do czego Ciebie to doprowadziło tato? Do tego że nie ma Ciebie teraz, przy mnie kiedy jesteś mi potrzebny. Co ja mam teraz zrobić, huh? Błagam pomóż mi jakoś, proszę... Nagle poczułam blask flesza. Nie no zakurwiście jeszcze tego brakowało. Zajoba chyba niedługo dostanę. Człowiek chce sobie poukładać pewne sprawy, a Ci leżą za tobą wszędzie. Bitch, please. Znów będą zdjęcia. Zmierzyłam w kierunku domu. No to sobie pobiegałam... Kiedy weszłam do domu pobiegłam na górę się przebrać. Po chwili byłam ubrana w sweter i spodnie. Włosy rozpuściłam. Zeszłam na dół zrobić sobie i dziewczynom śniadanie. Problem w tym, ze lodówka świeciła pustkami. Czyli muszę iść do sklepu... Włożyłam buty , wzięłam portfel,okulary i wyszłam z domu. Zmierzyłam w stronę pobliskiego TESCO. Weszłam do środka. Było jeszcze wcześnie i było mało ludzi. Zmierzyłam do pieczywa. Wrzuciłam do koszyka bagietkę, parę bułek i bochenek chleba. Potem podeszłam do nabiału. Wzięłam mleko, parę serków, żółty ser i jajka. Przy owocach i warzywa trochę mi minęło. Potem poszłam do słodyczy, które stanowiły większość moich zakupów. 
-Hej.- usłyszałam zachrypnięty głos
-Harry? Hej!- powiedziałam zadowolona że go widzę, on natomiast przytulił mnie mocno na przywitanie i pocałował w czoło... Nie protestowałam
- Widzę, że też się wybrałaś na poranne zakupy.
- Jak widzisz. Tak. A ty co się wałęsasz po sklepie?
- Ja? No bo ten...um... Ja... Przyszedłem...um... bo
- Styles? Płyta ci się zacięła?
- Louis'a zgubiłem...
- Co?- zaśmiałam się- Jak to zgubiłeś?
- No po prostu... Pomożesz go znaleźć?
- Pewnie.- zaśmiałam się
- To nie jest śmieszne.- zgromił mnie wzrokiem
- Wręcz przeciwnie. To jest bardzo zabawne. 
- Hej! Gołąbeczki!- usłyszeliśmy znajomy głos. Odwróciliśmy się i naszym oczom ukazał się Louis pchający wózek pełen jedzenia.- Harry. Ładnie to tak mnie zostawiać samego na pastwę fanek?
- A ponoć ciebie zgubił.- powiedziałam patrząc na Harrego
- Mniejsza o to. Trzeba się zmywać bo przyszła za nami masa napalonych fanek.- powiedział z powagą Lou
- Napalonych powiadasz?- zapytałam
- Louis to bardzo skromny człowiek. Pamiętaj.- puścił do mnie oczko Harry
- TAM SĄ!- usłyszeliśmy głos jakiejś dziewczyny. W naszym kierunku zmierzała grupka fanek.
- To ja idę zapłacić...- powiedziałam
- O nie! Nie ma mowy.- Loczek złapał mnie za rękę- Zostajesz z nami. Błagam.- zrobił słodkie oczka
- Ok. Jak już muszę...- powiedziałam
- Matko! Wy jesteście razem?- zapytała jedna z nich. Spojrzeliśmy po siebie z Harry. Nadal mnie trzymał za rękę. Zabrałam swoją szybko.
- Nie.- zaśmiałam się nerwowo
- Jak nie jak tak. Trzymaliście się za ręce. - powiedziała niska blondynka
- Matko! Przyznajcie się!- powiedział znudzony Louis
- Tomlinson!- krzyknęliśmy razem z Harrym
- Żartowałem.- powiedział Louis- To był przypadek. Tyle.
- Może poprosić o zdjęcie?- zapytała rudowłosa
- I autograf?- dodała jakaś inna
- Oczywiście.- uśmiechnął się Harry
- Mogłabyś?- zapytała mnie blondynka
- Pewnie.- posłałam jej przyjacielski uśmiech. Zrobiłam im kilka fotek. Potem robiłam wszystkim zdjęcia.
- To wszystko?- zapytał Harry
- Możemy Wam zrobić jeszcze zdjęcie?- zapytała jakaś brunetka
- Ok.- powiedział Lou i ustawił się z Hazzą do zdjęcia
- Z Tobą też.- powiedziała co mnie wryło
- Serio?
- Tak.- uśmiechnęła się do mnie
- Nie no co ty. Nie będę psuć zdjęcia.
- Nie marudź tylko chodź.- przyciągnął mnie Harry i uśmiechnął się do mnie. Stanęłam miedzy nimi i objęliśmy się nawzajem.
- Dzięki.- powiedziały 
- No widzisz nie było tak źle.- zażartował Louis
- Może i tak...- powiedziałam zdziwiona tym co zaszło przed chwilą. To ja i Harry wyglądamy jak para? Nie... To niemożliwe...

- Daj poniosę.- upierał się Loczek
- Ten znów swoje. Nie.
- Vicky daj mu. Chłopak chce się wykazać a ty mu przeszkadzasz.
- No dobra.- oddałam Harremu zakupy
- Trzeba było się tak upierać? I tak wyszło na moje.- powiedział pełen zadowolenia Styles
- Oj tam oj tam.- zaśmiałam się- Chyba już muszę się do tego przyzwyczaić.
- Ta uparta, ten uparty. Wspaniale się dobraliście.- puścił do nas oczko Lou
- Zajdziecie na śniadanie?- zapytałam kiedy byliśmy już pod drzwiami
- Ty będziesz robić?- zapytał pełen nadziei Tommo
- No pewnie.
- No to ok. - powiedział Styles i Lou razem. Weszliśmy do domu w którym czekała na mnie niezbyt miła niespodzianka...

niedziela, 3 czerwca 2012

"Party Hard z curry cz.2"

                                                                 * Victoria *
- Dziś. Specjalność szefa kuchni Zayn'a Malik'a. Curry.- powiedział Harry
-Ej. To moja kwestia!- oburzył się Niall
- E tam. Jemy?- powiedziała Ann
-Matko...- powiedział Louis
-Co?- zapytałam. Całe 1D miało przerażone miny
-WOW... Jako pierwsza wcześniej zadałaś pytanie "Jemy?" od Niallera.- odparł Zayn. Chłopacy wstali z krzeseł i zaczęli klaskać. Żeby było "oficjalnie" mieli tak zwany poker face. W końcu nie wytrzymałam i wybuchnęłam śmiechem, w mój ślad poszły dziewczyny. Zauważyłam jak Liamie i Zaynie drga broda. Po chwili się do nas dołączyli. Nie wytrzymali. Tylko Larry nadal był poważny, ale nie pociągnęli tak długo i też wybuchnęli śmiechem.
- Niall.- zwróciłam się do żarłoka- Masz konkurencję.
- Zobaczymy.- powiedział pełen powagi Horan


-Jezu! Jakie to było pyszne!-powiedziała Ann opierając się o krzesło. Wszystkie talerze były puste. Po curry i Lava Cake nie zostało ani śladu. 

-Vicky.- zaczął Harry- Musisz dać przepis na to cudo.
-Po co ?- zapytał go Louis
-Żebym mógł to robić?
-Przecież mamy ją obok siebie. W każdej chwili może nam to upichcić.- odparł pewien siebie Tommo
- Ja tu jestem i wszystko słyszę.- powiedziałam 
- Wiemy i mamy nadzieję, że się zgodzisz.- zwrócił się do mnie Harry i zrobił słodkie oczka
- No nie wiem...
-Prosimy! Zawsze jesteśmy skorzy do pomocy!
-OK.
- Fuck Yeah!- krzyknął Lou
-Wy tu gady gady o jedzeniu, a kto posprząta?- zapytał Liam
-Jak to kto? ZAYN!- krzyknął Niall
-Słu-słu-słu-słucham?-odparł z niedowierzaniem Malik
-Oho. Zaczyna się jąkać.- powiedział do mnie Loczek, na co ja zareagowałam lekkim śmiechem
-Pomogę Ci.- powiedziała Aga
-Ale ty jesteś gościem!-zaczął Liam- Nie ma mowy!
- Nie radzę...- powiedziała Annabelle- Ona i tak zrobi po swojemu.
-True Story.- powiedziałam podnosząc kieliszek- Jak Aga się uprze to nie ma zmiłuj i lepiej z nią nie dyskutować.
-Excatly.- poparła nas Aga- To jak?- zwróciła sie do Zayn'a- Idziemy zmywać?
-Ok.- odezwał się uradowany Malik... Jej. Oni tak ładnie razem  (!) i chyba coś z tego będzie.
-Co tak się na mnie gapisz?- zapytała mnie Agatha na co ja w odpowiedzi puściłam jej oczko, a ona pokazała mi język i zniknęła z Malikiem za progiem.
- To co teraz?- zapytał Liam
- Może, zagramy w Twi...- zaczął Niall
- NIE!!!- krzyknęliśmy
-...stera...- dokończył ciszej Horan
- To może karaoke?- poruszył brwiami Lou i spojrzał na Harrego
- Umiecie śpiewać?- zapytał mnie i Ann Liam
- Oj! No pewnie!- krzyknęła Ann
-Od dziecka.- dodałam
- To na co czekamy? Do salonu!- pogonił nas Loczek
-Kto pierwszy?- zapytałam wchodząc do pokoju
- Panie mają pierwszeństwo.- ukłonił się Niall
- W niepełnym składzie....?- powiedziała zawiedziona Ann
- Składzie?- zapytał zdezorientowany Louis
-Mamy zespół... Tune Girls- uśmiechnęła się Annabelle
- Serio?! Nie wiedzieliśmy!- powiedział Liam
- Oj ! Dużo o nas jeszcze nie wiecie!- powiedziałam siadając na kanapie
- Lecz mamy nadzieję, że się niedługo dowiemy.- odparł Styles siadając obok mnie
- To najpierw... Niall- powiedział głosem prezentera Louis
- Przygotujcie się na Biebera!- zawył żarłok. Jak powiedział tak zrobił. Lubię piosenki Justina, ale jako osobę to... tak sobie. Moja ulubiona to "Pray". Nie wiem dlaczego, ale zawsze przy niej płaczę. Dzięki Bogu, że Niall jej nie wybrał, bo teraz siedziałabym cała zasmarkana , czerwona i opuchnięta od płaczu. Od początku do końca piosenki " Boyfriend" patrzył na nikogo innego jak na naszą Annabelle! Ona nie pozostawał mu dłużna i patrzyła się na niego jak w obrazek... Uuu.. Kolejna zakochana para!! Jejku! Jak to zarąbiście wygląda... Też bym tak chciała... Mimowolnie spojrzałam na Loczka. Puścił oko do Niall'a. Chyba to było planowane... Haroldzie Styles! Dlaczego jesteś taki boski?! Marzenie nie do spełnienia żeby coś do mnie czuł. I tak to już, że siedzimy w jednym pokoju, na jednej kanapie obok siebie jest cudem. Lepiej cieszyć się tym co mam.  Czuję się jakbym śniła... i jeżeli to prawda to nie chcę się z niego budzić!
-Dziękujemy za ten interesujący występ!- powiedział Louis, a raczej krzyknął- Teraz czas na...- zamknął oczy i zaczął machać ręką, która po chwili zatrzymała się na...- Harrego! Dalej kociaku!
- Mrau?- zaśmiał się Harry i wszedł na stolik, który tego wieczoru pełnił rolę sceny. Louis puścił melodię i Styles zaczął śpiewać Isn't She Lovely - Stevie'go Wonder'a. Ubóstwiam tę piosenkę... Zawsze tata mi ją śpiewał na dobranoc... Właśnie. Śpiewał... Między innymi właśnie dlatego pokochałam Harrego. Bo zaśpiewał ją na castingu do X Factor. Nadal mu to wychodzi pięknie tak jak wtedy. Nawet lepiej! 
-Isn't she lovely? Isn't she wonderful?...- śpiewał Harry patrząc na mnie... Zaraz? Patrząc na mnie?! FUCK! Mam halucynację czy co? Nie. To się dzieje naprawdę. Matko! On czyta mi w myślach... Poczułam jak się czerwienię... Nie no super. Najlepiej palnąć buraka.
-Wspaniale! Wspaniale! Widzę, że atmosfera robi się zbyt romantyczna.- powiedział Louis puszczając do naszej czwórki oczko. Tommo. Nie. Żyjesz.- Dlatego czas na... PARTY HARD!!
- Curry!- dało się słyszeć z kuchni głos Malika
- Ok... PARTY HARD Z CURRY!- zawył Lou, na co my zareagowaliśmy śmiechem
- Mamy rozumieć że teraz ty śpiewasz?- zapytała Ann
- Bingo!- krzyknął nadal głosem prezentera Louis. Ja nie wiem jak oni z nim wytrzymują. On non stop krzyczy.
- Czuję się w jak jakimś talkshow... - powiedziałam szeptem do Hazzy
- To dopiero nic... Zobaczysz. On ma wiele wcieleń.- puścił mi oczko, a na "scenę" wszedł Louis i zaczął spiewać LMFAO "I'm sexy & I know it"... Kiedy nastąpił moment wiggle wiggle dołączył do niego Niall i Harry i zaczęli wykonywać dzikie dansy... Zabójczy widok. Liam, ja i Anne pokładaliśmy się ze śmiechu. Daddy zaczął to nagrywać.
- Co do cholery?- krzyknął Zayn wpadajć z Agą do pokoju. Po chwili rozszerzyli oczy i stanęli jak wrcyi. Lecz to nie mogło trwać długo. Po chwili taczali się na podłodze ze śmiechu. Dosłownie

- Dzięki za wspaniały wieczór!- powiedziałyśmy kiedy wyszłyśmy . Szybko przeszłyśmy do naszego ukochanego domu.

- Padam!- powiedziałam szczęśliwa i skierowałam się do mojego pokoju- oazy spokoju. Uwielbiałam go. Dokładnie taki sam jak w Polsce. Jedna ściana była cała czarna- można na nią pisać kredą. Oprócz tej jednej wszystkie inne były kremowe. W tym samym kolorze były moje meble. Kiedy się wchodziło pierwsza rzecz która rzucała się w oczy było moje wielkie łóżko. Całe pokryte przeróżnymi poduszkami. Tu ciekawostka. Kolekcjonuje poduszki... Dziwne, huh? Ja jestem dziwna. Wracają do pokoju. Są w nim jeszcze jedne drzwi. Do naszej wspólnej garderoby. Stoi u mnie także maszyna do szycia. Obok niej jest regał z różnymi dodatkami do moich projektów takie jak: cekiny, dżety, ćwieki itd. itp. Mam także wielkie kufer w którym mam mnóstwo materiałów. Przy stoliku stoi też szafka nocna, oraz jeszcze jeden regał wypełniony moimi ulubionymi książkami. Mój pokój zawiera także balkon. Wskoczyłam na moje łóżko i włączyłam laptopa. Weszłam na neta i po kolei zaczęłam otwierać karty z Facebook'iem, TT, YT. Na fejsie weszłam na One Direction Polska- przyzwyczajenie- i doznałam szoku...
********************
Proszę bardzo! Druga część dla Was :* xx Dziękuję za 1000 wejść :* Hahaha kocham Was dzięki :*
Rozdziały będę się starać dodawać w sobotę lub niedzielę, ok?
Tori xx


niedziela, 27 maja 2012

Rozdział 6 " Party hard z curry" cz.1

- Czekaj. Muszę to ogarnąć. Harry zaprosił nas na kolację?!- zapytała Annabelle kiedy weszłyśmy do domu
-Tak!-powiedziałam opadając na kanapę
-Żartujesz...- odparła Aga
-Matko!- walnęłam facepalma- Słuchajcie uważnie, bo nie będę tego powtarzać 50 razy. Harry zaprosił NAS na KOLACJĘ do NICH na 18.00- powiedziałam akcentując poszczególne słowa- Pojęły?
-Tak.- odpowiedziały zgodnie
-W końcu.-zaśmiałam się
-Zaraz, zaraz. Na 18.00?- zapytała Ann
- Błagam nie...- zaczęłam
- Może im coś upieczemy?- zaproponowała Mel. Dziewczyny spojrzały na mnie i zrobiły słodkie minki.
-O nie! Nie ma mowy! Nie wrobicie mnie w to.- zaprzeczyłam. Już wiedziałam co one kombinują.
-Ale ty najlepiej gotujesz i pieczesz...-zaczęła Annie
- Tsa... Jak zwykle ja muszę zrobić to sama tak?
- Pomożemy ci!- powiedziała Mel
-Mów za siebie!- odparła Ann
-Dzięki... Wielkie...- powiedziałam  patrząc na nie spode łba- Dobra. Zrobię.- powiedziałam na wychodnym, a dziewczyny usiadły przed TV. Tym razem już się zapoznałam z kuchnią i nie miałam najmniejszego problemu ze znalezieniem niczego. Tylko co im tu upiec? Przecież nie wiem co lubią, a co nie. To znaczy Niall jest wszystkożerny, czyli że z nim nie będzie problemu... Wiem! Zrobię Lava Cake. Czekoladę to kochają wszyscy. Chyba... Dobrze , że znam przepis na pamięć. Sięgnęłam po 4 tabliczki ciemnej czekolady, 2 jajka, cukier i masło. Czekoladę stopiłam w kąpieli wodnej, odłożyłam 16 kostki, które przydadzą mi się później. Kiedy czekolada się roztopiła dodałam 2 łyżki cukru i wymieszałam to razem. Kiedy czekolada ostygła dodałam żółtka i ubite białka. Wzięłam kokilki do sufletów, wysmarowałam je masłem i wlałam czekoladową masę. Rozgrzałam piekarnik do 200oC. W każdej porcji zanurzyłam po 2 kostki czekolady i odstawiłam na 15 minut do lodówki by się schłodziły. Następnie wstawiłam do piekarnika. W ciągu 10 minut były gotowe.
- Co tak pachnie?- do kuchni wpadła Cornie z Agathą
-Czyżby słynne Lava Cake?- zapytała Aga zaglądając do piekarnika
- A jakżeby inaczej.- uśmiechnęłam się
-Będą wniebowzięci!- klasnęła w dłonie Ann
- Lovely.- powiedziałam uradowana- Która godzina?- zapytałam sprzątając po sobie
-16.30- odparła Aga siadając na blacie. Ja natomiast wyciągnęłam Lava Cake z piekarnika.
- Jejciu, jak pachnie czekoladą!- powiedziała pochylona nad ciastem Aga
-Spadaj od niego!- trzepnęłam ją po głowie. Powoli wsadziłam je do przygotowanego pudełka, który trzymał ich ciepło.
- To co teraz robimy?- spytała Ann
-Nie wiem. Może trochę poćwiczymy śpiewanie?- zaproponowałam 
- I like it.- powiedziały zadowolone
- Wiecie, że mamy nawet specjalny pokój?- zadała retoryczne pytanie Aga
-Nie gadaj!- krzyknęłam- Mamy tak jakby studio?
- No! Naprawdę! Nie wiedziałyście?- zapytała nas
- Nieeeu...- odparłyśmy z Annie
-Ciekawe co ten dom jeszcze kryje...- powiedziała Annabelle
-Wszystkiego można się spodziewać. Nawet Damon'a Salvatore.- zaśmiała się Aga- Chodźcie pokarzę wam.- zaprowadziła nas na górę. Otworzyła białe drewniane drzwi i wprowadziła nas do pięknego pokoju. Na jednej ścianie wisiały nasze zdjęcia z występów, ale nie tylko. Były tam nasze wszystkie zawały i słodkie zdjęcia z dzieciństwa... Ach... Wspomnienia... W jednej ścianie był wbudowany biały regał wypełniony płytami naszych ulubionych zespołów. Ściany były koloru liliowego. Tylko jedna z nich była pomalowana w kolorowe paski różnej grubości. Pod nią stało biurko z 3 komputery apple. Na środku stały 3 mikrofony wysadzane kryształami z naszymi imionami i pianino. Były także dwie gitary elektryczne i 3 akustyczne. Obok instrumentów stała też duża kanapa w kształcie ust. 
-WOW.- powiedziałam kiedy to wszystko ogarnęłam 
- Dziewczyny mi się wydaje czy kiedyś już widziałam taki pokój?- zapytała Anna
- No właśnie mi też się tak zdaję.- odpowiedziała Aga
-Vicky? Czy to nie jest twój projekt?- zapytała Cornie
-Chyba... TAK! To mój projekt naszego studia! Tylko, że nie ma tu sprzętu do nagrywania.- odparłam zadowolona
-Pewnie Michael wziął twoje rysunki i je zrealizował.- odparła Mel
- To jak? Singujemy?- zapytałam
-Jeszcze pytasz!- powiedziały zgodnie i stanęły przy mikrofonach ze swoimi imionami
- Co zagrać?- spytałam siadając przy pianinie 
- Cokolwiek.- odparła zniecierpliwiona Aga. Zaczęłam grać bardzo znaną nam melodię, którą znamy od dzieciństwa.
- Uuuu... The Beatles. I like it.- zaśmiała się Anna. Tak grałam All You Need Is Love. Zaczęłyśmy śpiewać wszystkie razem. To jest jedyny utwór który śpiewamy razem bez solówek. Nagle przerwał nam mój telefon.
-Co do cholery?- zapytała zbulwersowana Agatha
- Kolacja!- krzyknęłam i zleciałam na dół. Spojrzałam na zegarek. 17.50.
- FUCK! Spóźnimy się!- krzyczałam nakładając buty. Pobiegłam jeszcze na górę po fona.
- Szybciej.- powiedziała Ann stojąc przy drzwiach
- Vicky... Masz wszystko?- zapytała Aga
- Oui...- powiedziałam zamykając drzwi
-A ciasto?- zapytała
-Zakurwiście...- znów musiałam otworzyć drzwi i wbiegłam do domu. Nie obyło się bez gleby... Niech żyje gracja i subtelność.Chwyciłam pudełko z ciastem i wybiegłam z domu zamykając drzwi.
- Ruchy, ruchy.- popędzała Ann
-Dobrze,że mieszkają obok.- odetchnęłam kiedy stałyśmy pod drzwiami chłopaków. Zadzwoniłam dzwonkiem. Ktoś zbiegał głośno ze schodów... i się chyba wywalił bo było słychać huk. Usłyszałyśmy nieme "FUCK". Po chwili drzwi otworzył nam... Niall
- Cześć.- powiedziałyśmy chórkiem
- Witam drogie panny!- ukłonił się na co my zareagowałyśmy chichotem.- Zapraszam w skromne progi Larrego Stylinsona!- weszłyśmy do środka
- Co tak długo?- zawołał ktoś z salonu, a po chwili naszym oczom ukazał się Daddy
- Co mu się stało?- zapytałam Liam'a wskazując Horana
- Nic nie mów. Od godziny tak się zachowuję jakby ze średniowiecza się urwał.- wywrócił oczami- Chodźcie.- zaprosił nas do salonu. Ściany były brązowe, a pod jedną z nich stała tego samego koloru kanapa. Na środku stał szklany stół a z boku 2 białe fotele. Na ścianie na przeciw kanapy znajdowała się plazma.
-Przepraszam Wać Panny.- zaczął... nie kto inny jak Niall- Lecz co żeście przyniosły w tym majestatycznym kartonowym pudełku?
- Ciasto mości panie.- odparła Ann
- Matko! To jest zaraźliwe!- Liam złapał się za głowę, a my wybuchnęłyśmy śmiechem
- Do izolatki z nim!- krzyknęła Aga co spowodowało kolejną salwę śmiechu
- Z czego się nabijacie?- do pomieszczenia wszedł Louis z ... marchewką w gębie
- O gospodarz raczył się zjawić!- zaśmiał się Liam
- Z Niall'a i Annie.- odpowiedziałam Tommo
- Horan. No co ty? Znów ludzi zarażasz swoją głupotą?- " zbulwersował" się Lou
-Ekhm... Gdzie mam to położyć?- wskazałam na pudełko z ciastem
- Ooooo! Co to?- zaciekawił się Louis
- Ciasto.- odparł Horan- Ja to wać pani wezmę. Daj mi ulżyć Twoim jakże przemęczonym dłoniom po pieleniu tych nieszczęsnych ziemniakach.- przejął ode mnie pudełko i zniknął prawdopodobnie do kuchni
- Ziemniakach? - stałam tam z taką miną: O__o
- Hej! Chodźcie!- krzyknął ktoś z innego pomieszczenia. Chyba nigdy się u nie ogarnę...
- Zapraszam do jadalni.- powiedział Daddy
- Cześć!- krzyknął uradowany Harry na nasz widok
- No cześć... To ty dziś nie gotujesz?- zapytałam
- Nie. Dziś jest wieczór Zayn'a
- Czy mamy zacząć się bać?- spytała Aga
- Słyszałem !- krzyknął z kuchni Malik
- Ups... Głośno pomyślałam.- w tym momencie do jadalni wkroczył we własnej osobie kucharz z Niallem niosąc jedzenie. Malikowa twarz miała miej więcej taki wyraz : -.-
- To co na dziś przygotowałeś?- spytałam siadając obok Harrego
- Nie ma to jak zręczna zmiana tematu.- zaśmiał się Louis
- Cicho. Ważne żeby była!- odpowiedział mu Hazzy na co wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
***************
Uff... Jakoś dałam radę. Wiem,że ostatnio dodaję nieregularnie rozdziały ,ale cóż począć na zbliżający się koniec roku... Obiecuję poprawę! Słowo Directionerki ! Wiecie co mi by sprawiło duuuużo radości? Wasze komentarze ! :) Błagam dajcie znać, że tu jesteście i czytacie.
xx Tori :*

niedziela, 13 maja 2012

Rozdział 5 '' Rozmowa kwalifikacyjna''

Jak ja nie znoszę tego dźwięku! Błagam! Ja nie chcę wstawać! Budzik- najgorsza aplikacja w telefonie jaka mogła powstać. Trzeba być idiotą, żeby wymyślić coś takiego. No, ale nie pierdynkę telefonem o ścianę... A może? Niecny plan... Nie... Nie zrobię tego.
-Vicky! Wstawaj!- krzyknęła... Annie. Chyba.- Słyszysz? Śpiochu! Mamy dziś rozmowy kwalifikacyjne!
-Co?- usiadłam jak oparzona na łóżku- Która godzina?
-8.00 O 9.00 mamy spotkanie w Summerset House, o 11.00 ty w Ambercrombie, ja o 12.30 w galerii sztuk pięknych, a Agi o 14.25 w agencji fotograficznej.
-FUCK!- wyskoczyłam z łóżka- Mamy godzinę?- krzyknęłam z garderoby
-Tak. Pospiesz się. Ja idę obudzić Agę!
Wzięłam poszarpane szortyT-shirt'a i glany. Szybko wskoczyłam pod prysznic, a potem ubrałam się w to co wybrałam. Spojrzałam na zegarek. 8.20! WTF? Maznęłam dwie kreski eye-linerem. Po drodze zgarnęłam torbę.
-8.30.Nowy rekord.- powiedziała Aga ubrana w sukienkę i balerinki. Wyglądała zjawiskowo, Annie zresztą też... Wybrała koszulę wsadzoną w szorty , a do tego obcasy.
- Denerwujesz się!- powiedziała Aga
-Ym... Trochę. A co?- odpowiedziałam
-Zawsze się ubierasz jak metal gdy się denerwujesz.-stwierdziła
-Co stoicie jak kołki?- zapytała Annie- Jedziemy!
Chwyciłam kluczyki od naszego auta i wyszłyśmy z domu. Usiadłam za kierownicą, Milo obok mnie a Kornie z tyłu.
- I znów ja siadam w tyle.- powiedziała naburmuszona Ann
-Nie marudź!- krzyknęłam

Do Summerset House przybyłyśmy na czas.
- Dzieńdobry. My w sprawie pracy.- powiedziałam do recepcjonisty
-Witajcie.  Pan Smith czeka na was na tarasie.- wskazał drzwi balkonowe
- Dziękuję.- odparła Ann
-Denerwujecie się?- zapytałam w drodze na taras
- I to jak...- powiedziała Aga
-To pewnie on.- pokazała brodą Mel na mężczyznę w garniaku przy barze
-Dzieńdobry.- tym razem rozmowę zaczęła Agatha
-Dzieńdobry...- odpowiedział niepewnie mężczyzna- Jakiś problem?
-My w sprawie pracy.- odparał Ann, a facetowi oczy wyszły z orbit. Ściął nas z góry na dół, i z dołu do góry
-Pracy?- zapytał zdziwiony
-Przepraszam...- zaczepił mnie jakiś chłopak. Brunet. - Tune Girls?- zapytał. Okey... Coś mi tu nie gra... MATKO! CZY MY POMYLIŁYŚMY FACETA? Zakurwiście...
-Ym... Tak.- odpowiedziała za mnie Ann
-Jestem Jacob Smith, ale mówcie mi Jake.- przywitał nas lekko rozbawiony, prawdopodobnie wyrazem twarzy dziewczyn. Miały wielkie znaki zapytania na twarzach.
-A... Przepraszamy.- zwróciłyśmy się do mężczyzny przy barku]
- Nie szkodzi.- też miał banana na ryjcu. No co? Człowiek może się pomylić, nie?
-Dlaczego każdy myśli, że jestem jakąś poważną osobą?- zapytał bardziej siebie niż nas Jacob
-Czyli,że nie jesteśmy pierwsze?-zapytałam z nadzieją
- Nie.
- Najlepsze jest pierwsze wrażenie.- mruknęła Agatha
-Ty mi nic nie mów o pierwszym wrażeniu.- zgromiłam ją wzrokiem, mając na myśli nasze wczorajsze spotkanie z 1D. Jake był rozbawiony cała zaszła sytuacją, ale nam nie było do śmiechu.
-No dobra. To co na dziś przygotowałyście?
-Emeli Sande Read All About It- powiedziałam
-Proszę bardzo. Scena jest wasza.- wskazał na podest i usiadł na krzesło. Ja natomiast usiadłam przy pianinie i zaczęłam grać.
Piewrsza zaczęła Aga:
You've got the words to change a nation
but you're biting your tongue
You've spent a life time stuck in silence
afraid you'll say something wrong
If no one ever hears it how we gonna learn your song?
So come, on come on
Come on, come on

Potem Anne
You've got a heart as loud as lightening
So why let your voice be tamed?
Baby we're a little different
there's no need to be ashamed
You've got the light to fight the shadows
so stop hiding it away
Come on, Come on
Refren wszystkie razem

I wanna sing, I wanna shout
I wanna scream till the words dry out
so put it in all of the papers,
i'm not afraid
they can read all about it
read all about it oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
Przyszła moja kolej

At night we're waking up the neighbours
while we sing away the blues
making sure that we remember yeah
cause we all matter too
if the truth has been forbidden
then we're breaking all the rules
so come on, come on
come on, come on,
lets get the tv and the radio
to play our tune again
its 'bout time we got some airplay of our version of events
there's no need to be afraid
i will sing with you my friend
Come on, come on

Resztę zaśpiewałyśmy razem

I wanna sing, I wanna shout
I wanna scream till the words dry out
so put it in all of the papers,
i'm not afraid
they can read all about it
read all about it oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh

Yeah we're all wonderful, wonderful people
so when did we all get so fearful?
Now we're finally finding our voices
so take a chance, come help me sing this
Yeah we're all wonderful, wonderful people
so when did we all get so fearful?
and now we're finally finding our voices
so take a chance, come help me sing this

I wanna sing, I wanna shout
I wanna scream till the words dry out
so put it in all of the papers,
i'm not afraid
they can read all about it
read all about it oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh

I wanna sing, I wanna shout
I wanna scream till the words dry out
so put it in all of the papers,
i'm not afraid
they can read all about it
read all about it oh
Spojrzałam na Jake'a. Miał poważny wyraz twarzy.
-Pięknie. Od razu wam mówię, że macie tą pracę, ale czy możecie zaśpiewać coś wesołego?- zapytał
-Wesołego? Ok.- podeszłam do dziewczyn i stanęłam w środku-Może być rap?-zapytałam
-Jasne!- powiedział podekscytowany
Zaczęłam śpiewać Nicki Minaj Starships. Potem dołączyły do mnie dziewczyny. Nawet nieźle nam wyszło.
-Jesteście wspaniałe!-krzyknął zachwycony Jacob
-Dzięki.- powiedziałyśmy chórkiem
-Zostawicie mi numery, to zadzwonię do was w sprawie opłaty i dni performowania.- zrobiłyśmy o co poprosił i się pożegnaliśmy
-To teraz do Ambercrombie.- powiedziałam
-Która godzina?- zapytała Kornie
-10.15- powiedziała Aga
-Jedziemy.-zdecydowałam
-Co?! Przecież mamy prawie godzinę!- zbulwersowałam się Mel
-Weź się ogarnij Derpina! To jest po drugiej stronie Londynu. Zanim tam dojedziemy to akurat minie ten czas.- powiedziałam wchodząc do samochodu

Dojechałyśmy tam w 30 minut. Wbiegłam szybko do budynku. Nawet nie czekałam na dziewczyny. Zapytałam o menagera i poszłam we wskazanym  mi kierunku. Zapukałam. Usłyszałam nieme " Proszę". Niepewnie weszłam do środka. Za biurkiem siedział chłopak mniej więcej 19-22 lata, ubrany w kraciastą koszulę i jeansy.
-Cześć. Victoria Hazel, tak? 
-Tak.- odparłam zestresowana
-Jonathan Felton.Proszę. Usiądź.- wskazał na miejsce na przeciwko niego- Nie stresuj się. Nie gryzę.- powiedział uśmiechnięty
-Spróbuję.- powiedziałam siadając- Przyniosłam CV.- wyciągnęłam z torby teczkę i podałam ją Jonathanowi, który od razu zaczął ją czytać.
-Widzę, że jesteś bardzo utalentowana.- powiedział po chwili. Nadal był wpatrzony w kartkę.
-Po prostu mam artystyczną duszę.
- Jak byłaś mała pracowałaś jako modelka?
-Tak.
- Gdzie jeśli można wiedzieć?
-W Polsce. Przeważnie dla ZARY kids, RESERVED kids i brałam udział w kilku reklamach.
-Czyli,że jesteś doświadczona.- uśmiechnął się
- Można tak powiedzieć.
- Nie chodzisz do szkoły w tak młodym wieku?
-Od września ma zamiar uczyć sie w szkole artystycznej.
-Aha. No dobrze. Czyli, że jeszcze nie wiesz jaki będziesz miała plan zajęć?
-Będę wiedzieć za 3 dni.
-Mhm... Cóż nie mogę stracić takiej kandydatki jak ty, więc wstępnie możesz u nas pracować.
-Naprawdę?
-Tak. Proszę, to mój numer telefonu.- podał mi wizytówkę- Zadzwoń do mnie gdy będziesz wiedzieć co i jak.
-Dziękuję.- uścisnęłam mu rękę i wyszłam ze sklepu

-I? Dostałaś pracę?-zapytała Annie kiedy weszłam do auta
-Oui.
-Serio?-zapytała Aga
-Tak. Serio. Tylko będę musiała się z nim jeszcze raz spotkać. To gdzie teraz jedziemy?
-Do galerii.- odparła Annie
-To jest na Oxford Street?=
-Mhm.
                                       ** ANNABELLE **
Spojrzałam po raz kolejny na zegarek. 12.40. Gdzie ONA jest? Pierwszy raz w życiu się nie spóźniłam. WOW! Sukces, ale nie ma jeszcze pani menager. W sumie dobrze wiedzieć, że nie tylko ja się spóźniam.
-Annabelle?- zapytała młoda kobieta... lekko zdyszana. Czy ja mam moje imię wypisane na twarzy?!
-Tak.- wstałam z krzesła
-Miło mi. Veronic Roberts. Zapraszam.- wskazała na szklane drzwi. Aaaa... Menager'ka!- Przepraszam za spóźnienie musiałam odprowadzić syna do przedszkola.
-Ma pani syna?- powiedziałam siadając na przeciwko niej
-Tak. Prz okazji. Ile masz lat?
-17.
-No widzisz, a ja 20, więc może przejdziemy na ty,ok?
-Dobrze.- uśmiechnęłam się
-Masz jakieś doświadczenia za sztuką?
-Można powiedzieć, że tak. Od dziecka się nią interesuję.
-Aha... Prawdopodobnie się jeszcze uczysz?
-Tak. Wraz z dwiema przyjaciółkami będziemy uczęszczać do szkoły artystycznej przez rok.
-Rok?
-Mhm... Kilka dni temu przeprowadziłyśmy się tu z Polski. Niedługo pójdziemy oglądnąc szkołę i w ogóle... Jejku. Zagadam pa... To znaczy. Ciebie.- uśmiechnęłam się, a Veronica zaśmiała
-Spokojnie. Mam nadzieję, że będziesz umiała też tak zagadać klientów.- spojrzała na mnie znacząco, a ja nie wiedziałam co powiedzieć- Dziewczyno. Masz tą pracę.
-Naprawdę?
-Tak.-zaśmiała się- To będzie 120 funtów miesięcznie. Jak zdobędziesz plan lekcji to skontaktuj się ze mną.- podała mi wizytówkę
-Dziękuję.
-To ja dziękuję i do zobaczenia.

                                                ** Agatha **
-Idzie.- powiedziałam podekscytowana- I? Masz tą pracę?- zapytałam gdy Annie wieszła do auta
-No...
-Co no?- zapytała Tori
-MAM!!- krzyknęła podekscytowana
-To teraz Aga i będziemy mogły świętować.- odparła Vi

O 13.40 byłyśmy pod agencją fotograficzną.
-Wish me luck.- powiedziałam do dziewczyn i wyszłam
-Ej! Aga! Teczka ze zdjęciami!-krzyknęła Annabelle
-A fakt!- pacnęłam się w czoło. Chwyciłam teczkę i weszłam do budynku. WOW. Jak tu bajecznie. Wszędzie fotografie różnego rodzaju. Zdjęcia modelek, aktorów, stare budynki...
-Agatha Miko?- zapytała niska dziewczyna z kolorową grzywką
-Ym... Tak.
-Cześć. Georgia Coleman. Kierowniczka.
-Cześć.
-Chciałabyś tu pracować, tak?
-Tak.Bardzo.
-Od dawna zajmujesz się fotografią?
-Od dziesięciu lat.
-A ile masz lat?
-17.
-Tyle co ja!- klasnęła w dłonie- Masz jakieś zdjęcia ze sobą?
-Mhm.- podałam jej moją teczkę. Zaczęła oglądać moje fotografie- Jesteś bardzo zdolna.- powiedziała uśmiechając się do mnie-Myślę, że się nadajesz.- uśmiech nadal nie schodził jej z ust
-Naprawdę?
-Tak. Widać, że kochasz to co robisz. No wi-ęc... Czy 110 funtów miesięcznie wystarczy?- zapytała z uśmiechem
-No pewnie! Dziękuję!- uścisnęłam ją
-Nie wiedziałam, że to sprawi tobie taką przyjemność.- puściła do mnie oczko
-To było moje marzenie.
-Jak coś to mów do mnie Gege( czyt. dżidżi). Wszyscy tak do mnie mówią.- uśmiechnęła się
-Tylko jest mały problem. Ja chodzę do szkoły i nie...
-Nie ma sprawy.- przerwała mi- Ja też chodzę do szkoły. Spotkamy się za kilka dni i wszystko omówimy, oprowadzę cię po agencji, poznam z ludźmi.- uśmiechnęła się do mnie. Wymieniłyśmy się numerami i wybiegłam zadowolona z budynku.

                                                ** Victoria **
Agatha weszła zadowolona do samochodu. Zaczęła krzyczeć, że ma pracę i jest bardzo szczęśliwa.
-Fajnie, fajnie. Bardzo się cieszymy.- powiedziała Annie
-Ty jesteś baaardzo szczęśliwa , a ja baaardzo głodna.- powiedziałam
-No,ale ja jestem taka... HAPPY! Wszystkie mamy pracę!- krzyczała jak opętana
-Tylko się nie porzygaj tęczą.- powiedziałyśmy razem z Annabelle

Zatrzymałam się pod Starbukcs Coffee.
-Po co my tu?- zapytała lekko zdziwiona Aga
-Mówiłam,że jestem głodna! Skoczę szybko po coś do żarcia i wracam.
-Ok. Weź też coś dla nas!- krzyknęły kiedy wyszłam z auta. Szybko wbiegłam do lokalu. Spokojnie brzuszku... No nie burcz. Zaraz wpakuję w ciebie trochę jedzenia. Stanęłam do kolejki, która na szczęście była krótka. Po minucie byłam na jej początku. Nagle któs ograniczył moje pole widzenia. Zasłonił mi oczy dłońmi. Kurde... Kto to?
-Aga. To nie jest zabawne.- powiedziałam 
-Jaka Aga?- tajemniczy KTOŚ zabrał łapy, a moim oczom ukazała się ekspedientka z bananem na ryjcu. Odwróciłam się. Moim oczom ukazał się...
-Harry?
-Nie. Teletubiś.- powiedział rozbawiony
-Cześć .- powiedziałam uradowana- Co ty tu robisz?
-Przyszedłem po kawę, a ty?
-Też, no i po coś do jedzenia, a właśnie.- zwróciłam się o pani w fartuszku- Poproszę 2 kawy cappucino i jedną macciato oraz 3 babeczki czekoladowe i 2 jagodowe do tego 2 sałatki owocowe, 2 wrapsy podgrzane z serem pleśniowym, szpinakiem i pomidorem no i 4 rogaliki z nadzieniem almond. To wszystko.- pani zrobiła wielkie oczy i się uśmiechnęła.
-No, no ... Niall w wersji żeńskiej.- zaśmiał się Harry sącząc kawę. Prawdopodobnie już go obsłużyli.
-Nie czepiaj się. Nie jadłam nic od rana. Tak w ogóle to nie tylko dla mnie.
-To dlatego jesteś taka chuda.- złapał mnie za boczki
-Ej! To gilgocze!-zaśmiałam się
-To dobrze.- uśmiechnął się do mnie
-Zależy dla kogo.- podniosłam brwi do góry
-Oczywiście, że dla mnie.- poruszył brwiami, a ja zaczęłam się śmiać
-Przestań. Zawsze mnie to rozbraja.
-Serio? Laski na to lecą?
-Zależy kogo masz na myśli.
- W tej chwili?- nachylił się do mnie- Ciebie.- szepnął, a mnie przeszły ciarki po całym ciele
-Pani zamówienie- powiedziała ekspedientka. Szybko zapłaciłam i wyszliśmy z Harrym z lokalu.
-Daj poniosę.- przejął papierową torbę z jedzeniem
-Ale to niedaleko.
-Ten temat nie podlega dyskusji.-uśmiechnął się do mnie. Podeszliśmy do naszego auta.
-Hej dziewczyny!- pomachał Annie i Agi
-Cześć Harry!- odkrzyknęły
-Podwieźć gdzieś?-spytałam
-Nie, dzięki. Czekam na Zayn'a. A właśnie. Wpadnijcie dziś do nas na kolację.
- Nie wiem... Nie chcemy wam prze...
-Od razu mówię, że nie będziecie nam przeszkadzać.- przerwał
-Ok. O której?
- O 18.00- uśmiechnął się 
-Dobra, wiesz musimy już lecieć.- powiedziałam
-Ok. See ya.- oddał mi torbę, ucałował w policzek i odszedł a ja weszłam do auta.
***************
Hej ! Proszę bardzo i jakoś dałam radę napisać ten nieszczęsny 5 rozdział! ^^ Przepraszam że dawno nie wstawiałam ale nie miałam weny i czasu. Wgl to mi net troszku nawalał i nie miałam jak wstawić post... :( Piszcie w komentach jak Wam się podoba
Całuski xx








środa, 25 kwietnia 2012

Rozdział 4 – „ Od kiedy głośniki latają, hm?


** Annabelle **
W tym samym czasie

-Harry. Idź zanieść szklanki.- powiedział Liam kiedy Vicky wyszła do kuchni
-Właśnie Hazza. Pomóż jej.- puścił do niego oczko Niall, a Loczek lekko się zarumienił. Wziął posłusznie szklanki i bez słowa wyszedł do kuchni.
- Od razu więcej miejsca!- powiedział zadowolony Zayn rozwalając się całkowicie na kanapie
-Czy ty sugerujesz, że mój Harold jest spaślakiem?- zapytał go Lou
- Coś w tym stylu.- odpowiedział za Zayna Liam
-True Story.- odparł Lou, a wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem
- To co robimy?- zapytała Agatha i Zayn jednocześnie. Moja BFF lekko się zarumieniła, a Zayn odsłonił rząd zadbanych zębów. Oho! Coś tu się kroi! Jakieś romansidło? Mm… Podoba mi się to!
- No wiesz…- zaczęłam
- Pogramy w Twistera? Macie Twistera? Musicie mieć Twistera!- przerwał mi Niall
-Ładnie to tak przerywać pyziaczku?- zapytał go Lou- Ojciec! Jak ty go wychowałeś?- powiedział z oburzeniem do Liama, a ja, Horan, Agi i Zayn, ponownie wybuchnęliśmy śmiechem. Matko! Oni są boscy! Jeszcze lepsi niż na tych swoich filmikach! A Niall… Co tu dużo mówić. Po prostu C-U-D-O!!
- Ok. Spokojnie. Nic się nie stało.- powiedziałam kiedy się opanowaliśmy. Z lekka…- I tak. Mamy Twistera. Gdzieś tu powinien być.
- To ty nie wiecie gdzie co jest?- zapytał Lou, a jedną brew podniósł do góry
- Wiesz… Dopiero wczoraj się tu wprowadziłyśmy.- wyjaśniłam
- A ja wiem gdzie jest.- odparła dumna z siebie Aga- Kiedy wy wczoraj spałyście ja obczaiłam salon.- wstała z kanapy i podeszła do jednej z szafek w regale i wyjęła z niej naszą, przepraszam Niallera, upragnioną grę. Horan dopadł pudełko i zaczął rozkładać matę.
- Co on ma takie parcie na tego Twistera?- zapytała Agatha
- A bo ja wiem. Pierwszy raz tak ma.- odparł Zayn
-  Bo podczas Twistera można dobrze się poznać.- mrugnął do mnie Irlandczyk, a mnie wryło
-Mmmm… Acha…- powiedziałam zbita z tropu, a inni zaczęli się śmiać
- Wiesz Horan…- podszedł do niego Liam- To było dwuznaczne.-poklepał go po plecach
- Tak nigdy nie poderwiesz dziewczyny.-zaśmiał się Lou. Żarłok się zaburaczył, a potem zaczął gonić po całym salonie. Tommo darł się w niebogłosy.
- Trzeba to uwiecznić!- powiedziała Agi i zaczęła nagrywać tą scenkę
- Spokój!- krzyknął Liam, lecz nie poskutkowało
- A teraz Daddy w akcji.- zaśmiał się Zayn, a Payne zgromił go wzrokiem.
- Nie wiem jak wy, ale ja chcę już zagrać, a nie patrzeć jak demolujecie mi dom!- krzyknęłam. O dziwo przestali się drzeć i ganiać po salonie.
-WOW. Poskutkowało! Zostań MAMĄ 1D!!- krzyknął Lou
-O nie! Nie ma mowy! Nie! Nie! Nie! Niell nie patrz tak na mnie! A ty Liam nie rób oczu jak kot ze smreka!
-Jak się na myślisz to daj znać.- powiedział Horan

W końcu zaczęliśmy grać. Na pierwszy ogień poszłam ja, Niall, Agi i Zayn.
- Uwaga! Uwaga! Chwila skupienia…- powtarzał Liam za każdym razem kiedy Lou zakręcał strzałką
-Panie i Panowie! Lewa noga na…- mówił Lou głosem prezentera telewizyjnego
-Na??- krzyknęła Aga- Louis! I tak jesteśmy w dziwnych pozycjach!- coż tak… były one BAAARDZO DZIWNE! Payne non stop cykał nam fotki…
-Na… NIEBIESKI!- odparł marchewkożerca
- Co? Błagam! Nie! Za daleko!- krzyczał Nialler, a wszyscy próbowali dosięgnąć lewą nogą tego nieszczęsnego niebieskiego
-Mam!- krzyknął z satysfakcją Zayn, lecz chwilę potem wszyscy runęli na mnie, a potem coś huknęło.
- IDIOTO!- krzyknął Liam, zauważyłam że na podłodze leżały głośniki(?), które były wcześniej o dziwo na regale…
-Co? Myślałem że to jakiś sznurek! Skąd miałem wiedzieć że to kabel?!- krzyknął Horan, a do pokoju wbiegła Vi z Hazzą.
- Co tu się dzieje?- zapytała zadziwiona Tori
- Mówiłem ,że się gwałcą.- powiedział rozbawiony Harry
-Gramy  w Twistera?- odpowiedział Lou pytaniem
- Zejdzcie ze mnie!-krzyknęłam
-Matko! Annie!- powiedział Niall. Pozostali zeszli ze mnie, a Irlandczyk pomógł mi wstać.
-Co się stało?- zapytał Harry
-A nie wiem. Głośnik zleciał z regału.- powiedział Lou niezbyt zainteresowany całą tą sytuacją
-Od kiedy głośniki latają, hm?- zapytała  Vi
-Odkąd One Direction gra w Twistera.- powiedziałam, a wszyscy zaczęli się śmiać
- Przepraszam...- powiedział Niall
-Daj spokój.-odparłam- Robiłyśmy gorsze rzeczy.- powiedziałam pocieszająco i spojrzałam na dziewczyny
- Na przykład?- zapytał zaciekawiony Liam
- Nie chcesz wiedzieć.- powiedziała Aga i usiadła na kanapie
- Uuuu... Zayn nie tylko ty jesteś bad boy.- poruszył brwiami Harry
- Na przykład u nich latają kanapy,a nie głośniki.- powiedział jakże zreflektowany Louis
- Hardcorove...- powiedział rozmarzony Niall- Kiedy tak robimy?- zapytał
-Nigdy!- krzyknęłyśmy z dziewczynami jednocześnie, a Niall i Lou siedzieli naburmuszeni
- Która godzina?-zapytał Liam
-Ym...- spojrzałam na zegarek- 15.23- powiedziałam
-Co?!- krzyknęli chłopacy- Matko! O 16 mamy wywiad u Alana!
-Miło było, ale musimy lecieć.- pożegnali się i wylecieli , a potem wbiegli do swojego domu obok
- Ale cicho...- zauważyła Vicky, a my zaczęłyśmy się śmiać