- Czekaj. Muszę to ogarnąć. Harry zaprosił nas na kolację?!- zapytała Annabelle kiedy weszłyśmy do domu
-Tak!-powiedziałam opadając na kanapę
-Żartujesz...- odparła Aga
-Matko!- walnęłam facepalma- Słuchajcie uważnie, bo nie będę tego powtarzać 50 razy. Harry zaprosił NAS na KOLACJĘ do NICH na 18.00- powiedziałam akcentując poszczególne słowa- Pojęły?
-Tak.- odpowiedziały zgodnie
-W końcu.-zaśmiałam się
-Zaraz, zaraz. Na 18.00?- zapytała Ann
- Błagam nie...- zaczęłam
- Może im coś upieczemy?- zaproponowała Mel. Dziewczyny spojrzały na mnie i zrobiły słodkie minki.
-O nie! Nie ma mowy! Nie wrobicie mnie w to.- zaprzeczyłam. Już wiedziałam co one kombinują.
-Ale ty najlepiej gotujesz i pieczesz...-zaczęła Annie
- Tsa... Jak zwykle ja muszę zrobić to sama tak?
- Pomożemy ci!- powiedziała Mel
-Mów za siebie!- odparła Ann
-Dzięki... Wielkie...- powiedziałam patrząc na nie spode łba- Dobra. Zrobię.- powiedziałam na wychodnym, a dziewczyny usiadły przed TV. Tym razem już się zapoznałam z kuchnią i nie miałam najmniejszego problemu ze znalezieniem niczego. Tylko co im tu upiec? Przecież nie wiem co lubią, a co nie. To znaczy Niall jest wszystkożerny, czyli że z nim nie będzie problemu... Wiem! Zrobię Lava Cake. Czekoladę to kochają wszyscy. Chyba... Dobrze , że znam przepis na pamięć. Sięgnęłam po 4 tabliczki ciemnej czekolady, 2 jajka, cukier i masło. Czekoladę stopiłam w kąpieli wodnej, odłożyłam 16 kostki, które przydadzą mi się później. Kiedy czekolada się roztopiła dodałam 2 łyżki cukru i wymieszałam to razem. Kiedy czekolada ostygła dodałam żółtka i ubite białka. Wzięłam kokilki do sufletów, wysmarowałam je masłem i wlałam czekoladową masę. Rozgrzałam piekarnik do 200oC. W każdej porcji zanurzyłam po 2 kostki czekolady i odstawiłam na 15 minut do lodówki by się schłodziły. Następnie wstawiłam do piekarnika. W ciągu 10 minut były gotowe.
- Co tak pachnie?- do kuchni wpadła Cornie z Agathą
-Czyżby słynne Lava Cake?- zapytała Aga zaglądając do piekarnika
- A jakżeby inaczej.- uśmiechnęłam się
-Będą wniebowzięci!- klasnęła w dłonie Ann
- Lovely.- powiedziałam uradowana- Która godzina?- zapytałam sprzątając po sobie
-16.30- odparła Aga siadając na blacie. Ja natomiast wyciągnęłam Lava Cake z piekarnika.
- Jejciu, jak pachnie czekoladą!- powiedziała pochylona nad ciastem Aga
-Spadaj od niego!- trzepnęłam ją po głowie. Powoli wsadziłam je do przygotowanego pudełka, który trzymał ich ciepło.
- To co teraz robimy?- spytała Ann
-Nie wiem. Może trochę poćwiczymy śpiewanie?- zaproponowałam
- I like it.- powiedziały zadowolone
- Wiecie, że mamy nawet specjalny pokój?- zadała retoryczne pytanie Aga
-Nie gadaj!- krzyknęłam- Mamy tak jakby studio?
- No! Naprawdę! Nie wiedziałyście?- zapytała nas
- Nieeeu...- odparłyśmy z Annie
-Ciekawe co ten dom jeszcze kryje...- powiedziała Annabelle
-Wszystkiego można się spodziewać. Nawet Damon'a Salvatore.- zaśmiała się Aga- Chodźcie pokarzę wam.- zaprowadziła nas na górę. Otworzyła białe drewniane drzwi i wprowadziła nas do pięknego pokoju. Na jednej ścianie wisiały nasze zdjęcia z występów, ale nie tylko. Były tam nasze wszystkie zawały i słodkie zdjęcia z dzieciństwa... Ach... Wspomnienia... W jednej ścianie był wbudowany biały regał wypełniony płytami naszych ulubionych zespołów. Ściany były koloru liliowego. Tylko jedna z nich była pomalowana w kolorowe paski różnej grubości. Pod nią stało biurko z 3 komputery apple. Na środku stały 3 mikrofony wysadzane kryształami z naszymi imionami i pianino. Były także dwie gitary elektryczne i 3 akustyczne. Obok instrumentów stała też duża kanapa w kształcie ust.
-WOW.- powiedziałam kiedy to wszystko ogarnęłam
- Dziewczyny mi się wydaje czy kiedyś już widziałam taki pokój?- zapytała Anna
- No właśnie mi też się tak zdaję.- odpowiedziała Aga
-Vicky? Czy to nie jest twój projekt?- zapytała Cornie
-Chyba... TAK! To mój projekt naszego studia! Tylko, że nie ma tu sprzętu do nagrywania.- odparłam zadowolona
-Pewnie Michael wziął twoje rysunki i je zrealizował.- odparła Mel
- To jak? Singujemy?- zapytałam
-Jeszcze pytasz!- powiedziały zgodnie i stanęły przy mikrofonach ze swoimi imionami
- Co zagrać?- spytałam siadając przy pianinie
- Cokolwiek.- odparła zniecierpliwiona Aga. Zaczęłam grać bardzo znaną nam melodię, którą znamy od dzieciństwa.
- Uuuu... The Beatles. I like it.- zaśmiała się Anna. Tak grałam All You Need Is Love. Zaczęłyśmy śpiewać wszystkie razem. To jest jedyny utwór który śpiewamy razem bez solówek. Nagle przerwał nam mój telefon.
-Co do cholery?- zapytała zbulwersowana Agatha
- Kolacja!- krzyknęłam i zleciałam na dół. Spojrzałam na zegarek. 17.50.
- FUCK! Spóźnimy się!- krzyczałam nakładając buty. Pobiegłam jeszcze na górę po fona.
- Szybciej.- powiedziała Ann stojąc przy drzwiach
- Vicky... Masz wszystko?- zapytała Aga
- Oui...- powiedziałam zamykając drzwi
-A ciasto?- zapytała
-Zakurwiście...- znów musiałam otworzyć drzwi i wbiegłam do domu. Nie obyło się bez gleby... Niech żyje gracja i subtelność.Chwyciłam pudełko z ciastem i wybiegłam z domu zamykając drzwi.
- Ruchy, ruchy.- popędzała Ann
-Dobrze,że mieszkają obok.- odetchnęłam kiedy stałyśmy pod drzwiami chłopaków. Zadzwoniłam dzwonkiem. Ktoś zbiegał głośno ze schodów... i się chyba wywalił bo było słychać huk. Usłyszałyśmy nieme "FUCK". Po chwili drzwi otworzył nam... Niall
- Cześć.- powiedziałyśmy chórkiem
- Witam drogie panny!- ukłonił się na co my zareagowałyśmy chichotem.- Zapraszam w skromne progi Larrego Stylinsona!- weszłyśmy do środka
- Co tak długo?- zawołał ktoś z salonu, a po chwili naszym oczom ukazał się Daddy
- Co mu się stało?- zapytałam Liam'a wskazując Horana
- Nic nie mów. Od godziny tak się zachowuję jakby ze średniowiecza się urwał.- wywrócił oczami- Chodźcie.- zaprosił nas do salonu. Ściany były brązowe, a pod jedną z nich stała tego samego koloru kanapa. Na środku stał szklany stół a z boku 2 białe fotele. Na ścianie na przeciw kanapy znajdowała się plazma.
-Przepraszam Wać Panny.- zaczął... nie kto inny jak Niall- Lecz co żeście przyniosły w tym majestatycznym kartonowym pudełku?
- Ciasto mości panie.- odparła Ann
- Matko! To jest zaraźliwe!- Liam złapał się za głowę, a my wybuchnęłyśmy śmiechem
- Do izolatki z nim!- krzyknęła Aga co spowodowało kolejną salwę śmiechu
- Z czego się nabijacie?- do pomieszczenia wszedł Louis z ... marchewką w gębie
- O gospodarz raczył się zjawić!- zaśmiał się Liam
- Z Niall'a i Annie.- odpowiedziałam Tommo
- Horan. No co ty? Znów ludzi zarażasz swoją głupotą?- " zbulwersował" się Lou
-Ekhm... Gdzie mam to położyć?- wskazałam na pudełko z ciastem
- Ooooo! Co to?- zaciekawił się Louis
- Ciasto.- odparł Horan- Ja to wać pani wezmę. Daj mi ulżyć Twoim jakże przemęczonym dłoniom po pieleniu tych nieszczęsnych ziemniakach.- przejął ode mnie pudełko i zniknął prawdopodobnie do kuchni
- Ziemniakach? - stałam tam z taką miną: O__o
- Hej! Chodźcie!- krzyknął ktoś z innego pomieszczenia. Chyba nigdy się u nie ogarnę...
- Zapraszam do jadalni.- powiedział Daddy
- Cześć!- krzyknął uradowany Harry na nasz widok
- No cześć... To ty dziś nie gotujesz?- zapytałam
- Nie. Dziś jest wieczór Zayn'a
- Czy mamy zacząć się bać?- spytała Aga
- Słyszałem !- krzyknął z kuchni Malik
- Ups... Głośno pomyślałam.- w tym momencie do jadalni wkroczył we własnej osobie kucharz z Niallem niosąc jedzenie. Malikowa twarz miała miej więcej taki wyraz : -.-
- To co na dziś przygotowałeś?- spytałam siadając obok Harrego
- Nie ma to jak zręczna zmiana tematu.- zaśmiał się Louis
- Cicho. Ważne żeby była!- odpowiedział mu Hazzy na co wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
***************
Uff... Jakoś dałam radę. Wiem,że ostatnio dodaję nieregularnie rozdziały ,ale cóż począć na zbliżający się koniec roku... Obiecuję poprawę! Słowo Directionerki ! Wiecie co mi by sprawiło duuuużo radości? Wasze komentarze ! :) Błagam dajcie znać, że tu jesteście i czytacie.
xx Tori :*
niedziela, 27 maja 2012
niedziela, 13 maja 2012
Rozdział 5 '' Rozmowa kwalifikacyjna''
Jak ja nie znoszę tego dźwięku! Błagam! Ja nie chcę wstawać! Budzik- najgorsza aplikacja w telefonie jaka mogła powstać. Trzeba być idiotą, żeby wymyślić coś takiego. No, ale nie pierdynkę telefonem o ścianę... A może? Niecny plan... Nie... Nie zrobię tego.
-Vicky! Wstawaj!- krzyknęła... Annie. Chyba.- Słyszysz? Śpiochu! Mamy dziś rozmowy kwalifikacyjne!
-Co?- usiadłam jak oparzona na łóżku- Która godzina?
-8.00 O 9.00 mamy spotkanie w Summerset House, o 11.00 ty w Ambercrombie, ja o 12.30 w galerii sztuk pięknych, a Agi o 14.25 w agencji fotograficznej.
-FUCK!- wyskoczyłam z łóżka- Mamy godzinę?- krzyknęłam z garderoby
-Tak. Pospiesz się. Ja idę obudzić Agę!
Wzięłam poszarpane szorty, T-shirt'a i glany. Szybko wskoczyłam pod prysznic, a potem ubrałam się w to co wybrałam. Spojrzałam na zegarek. 8.20! WTF? Maznęłam dwie kreski eye-linerem. Po drodze zgarnęłam torbę.
-8.30.Nowy rekord.- powiedziała Aga ubrana w sukienkę i balerinki. Wyglądała zjawiskowo, Annie zresztą też... Wybrała koszulę wsadzoną w szorty , a do tego obcasy.
- Denerwujesz się!- powiedziała Aga
-Ym... Trochę. A co?- odpowiedziałam
-Zawsze się ubierasz jak metal gdy się denerwujesz.-stwierdziła
-Co stoicie jak kołki?- zapytała Annie- Jedziemy!
Chwyciłam kluczyki od naszego auta i wyszłyśmy z domu. Usiadłam za kierownicą, Milo obok mnie a Kornie z tyłu.
- I znów ja siadam w tyle.- powiedziała naburmuszona Ann
-Nie marudź!- krzyknęłam
Do Summerset House przybyłyśmy na czas.
- Dzieńdobry. My w sprawie pracy.- powiedziałam do recepcjonisty
-Witajcie. Pan Smith czeka na was na tarasie.- wskazał drzwi balkonowe
- Dziękuję.- odparła Ann
-Denerwujecie się?- zapytałam w drodze na taras
- I to jak...- powiedziała Aga
-To pewnie on.- pokazała brodą Mel na mężczyznę w garniaku przy barze
-Dzieńdobry.- tym razem rozmowę zaczęła Agatha
-Dzieńdobry...- odpowiedział niepewnie mężczyzna- Jakiś problem?
-My w sprawie pracy.- odparał Ann, a facetowi oczy wyszły z orbit. Ściął nas z góry na dół, i z dołu do góry
-Pracy?- zapytał zdziwiony
-Przepraszam...- zaczepił mnie jakiś chłopak. Brunet. - Tune Girls?- zapytał. Okey... Coś mi tu nie gra... MATKO! CZY MY POMYLIŁYŚMY FACETA? Zakurwiście...
-Ym... Tak.- odpowiedziała za mnie Ann
-Jestem Jacob Smith, ale mówcie mi Jake.- przywitał nas lekko rozbawiony, prawdopodobnie wyrazem twarzy dziewczyn. Miały wielkie znaki zapytania na twarzach.
-A... Przepraszamy.- zwróciłyśmy się do mężczyzny przy barku]
- Nie szkodzi.- też miał banana na ryjcu. No co? Człowiek może się pomylić, nie?
-Dlaczego każdy myśli, że jestem jakąś poważną osobą?- zapytał bardziej siebie niż nas Jacob
-Czyli,że nie jesteśmy pierwsze?-zapytałam z nadzieją
- Nie.
- Najlepsze jest pierwsze wrażenie.- mruknęła Agatha
-Ty mi nic nie mów o pierwszym wrażeniu.- zgromiłam ją wzrokiem, mając na myśli nasze wczorajsze spotkanie z 1D. Jake był rozbawiony cała zaszła sytuacją, ale nam nie było do śmiechu.
-No dobra. To co na dziś przygotowałyście?
-Emeli Sande Read All About It- powiedziałam
-Proszę bardzo. Scena jest wasza.- wskazał na podest i usiadł na krzesło. Ja natomiast usiadłam przy pianinie i zaczęłam grać.
Piewrsza zaczęła Aga:
You've got the words to change a nation
but you're biting your tongue
You've spent a life time stuck in silence
afraid you'll say something wrong
If no one ever hears it how we gonna learn your song?
So come, on come on
Come on, come on
Potem Anne
You've got a heart as loud as lightening
So why let your voice be tamed?
Baby we're a little different
there's no need to be ashamed
You've got the light to fight the shadows
so stop hiding it away
Come on, Come on
Refren wszystkie razem
I wanna sing, I wanna shout
I wanna scream till the words dry out
so put it in all of the papers,
i'm not afraid
they can read all about it
read all about it oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
Przyszła moja kolej
At night we're waking up the neighbours
while we sing away the blues
making sure that we remember yeah
cause we all matter too
if the truth has been forbidden
then we're breaking all the rules
so come on, come on
come on, come on,
lets get the tv and the radio
to play our tune again
its 'bout time we got some airplay of our version of events
there's no need to be afraid
i will sing with you my friend
Come on, come on
Resztę zaśpiewałyśmy razem
-Vicky! Wstawaj!- krzyknęła... Annie. Chyba.- Słyszysz? Śpiochu! Mamy dziś rozmowy kwalifikacyjne!
-Co?- usiadłam jak oparzona na łóżku- Która godzina?
-8.00 O 9.00 mamy spotkanie w Summerset House, o 11.00 ty w Ambercrombie, ja o 12.30 w galerii sztuk pięknych, a Agi o 14.25 w agencji fotograficznej.
-FUCK!- wyskoczyłam z łóżka- Mamy godzinę?- krzyknęłam z garderoby
-Tak. Pospiesz się. Ja idę obudzić Agę!
Wzięłam poszarpane szorty, T-shirt'a i glany. Szybko wskoczyłam pod prysznic, a potem ubrałam się w to co wybrałam. Spojrzałam na zegarek. 8.20! WTF? Maznęłam dwie kreski eye-linerem. Po drodze zgarnęłam torbę.
-8.30.Nowy rekord.- powiedziała Aga ubrana w sukienkę i balerinki. Wyglądała zjawiskowo, Annie zresztą też... Wybrała koszulę wsadzoną w szorty , a do tego obcasy.
- Denerwujesz się!- powiedziała Aga
-Ym... Trochę. A co?- odpowiedziałam
-Zawsze się ubierasz jak metal gdy się denerwujesz.-stwierdziła
-Co stoicie jak kołki?- zapytała Annie- Jedziemy!
Chwyciłam kluczyki od naszego auta i wyszłyśmy z domu. Usiadłam za kierownicą, Milo obok mnie a Kornie z tyłu.
- I znów ja siadam w tyle.- powiedziała naburmuszona Ann
-Nie marudź!- krzyknęłam
Do Summerset House przybyłyśmy na czas.
- Dzieńdobry. My w sprawie pracy.- powiedziałam do recepcjonisty
-Witajcie. Pan Smith czeka na was na tarasie.- wskazał drzwi balkonowe
- Dziękuję.- odparła Ann
-Denerwujecie się?- zapytałam w drodze na taras
- I to jak...- powiedziała Aga
-To pewnie on.- pokazała brodą Mel na mężczyznę w garniaku przy barze
-Dzieńdobry.- tym razem rozmowę zaczęła Agatha
-Dzieńdobry...- odpowiedział niepewnie mężczyzna- Jakiś problem?
-My w sprawie pracy.- odparał Ann, a facetowi oczy wyszły z orbit. Ściął nas z góry na dół, i z dołu do góry
-Pracy?- zapytał zdziwiony
-Przepraszam...- zaczepił mnie jakiś chłopak. Brunet. - Tune Girls?- zapytał. Okey... Coś mi tu nie gra... MATKO! CZY MY POMYLIŁYŚMY FACETA? Zakurwiście...
-Ym... Tak.- odpowiedziała za mnie Ann
-Jestem Jacob Smith, ale mówcie mi Jake.- przywitał nas lekko rozbawiony, prawdopodobnie wyrazem twarzy dziewczyn. Miały wielkie znaki zapytania na twarzach.
-A... Przepraszamy.- zwróciłyśmy się do mężczyzny przy barku]
- Nie szkodzi.- też miał banana na ryjcu. No co? Człowiek może się pomylić, nie?
-Dlaczego każdy myśli, że jestem jakąś poważną osobą?- zapytał bardziej siebie niż nas Jacob
-Czyli,że nie jesteśmy pierwsze?-zapytałam z nadzieją
- Nie.
- Najlepsze jest pierwsze wrażenie.- mruknęła Agatha
-Ty mi nic nie mów o pierwszym wrażeniu.- zgromiłam ją wzrokiem, mając na myśli nasze wczorajsze spotkanie z 1D. Jake był rozbawiony cała zaszła sytuacją, ale nam nie było do śmiechu.
-No dobra. To co na dziś przygotowałyście?
-Emeli Sande Read All About It- powiedziałam
-Proszę bardzo. Scena jest wasza.- wskazał na podest i usiadł na krzesło. Ja natomiast usiadłam przy pianinie i zaczęłam grać.
Piewrsza zaczęła Aga:
You've got the words to change a nation
but you're biting your tongue
You've spent a life time stuck in silence
afraid you'll say something wrong
If no one ever hears it how we gonna learn your song?
So come, on come on
Come on, come on
Potem Anne
You've got a heart as loud as lightening
So why let your voice be tamed?
Baby we're a little different
there's no need to be ashamed
You've got the light to fight the shadows
so stop hiding it away
Come on, Come on
Refren wszystkie razem
I wanna sing, I wanna shout
I wanna scream till the words dry out
so put it in all of the papers,
i'm not afraid
they can read all about it
read all about it oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
Przyszła moja kolej
At night we're waking up the neighbours
while we sing away the blues
making sure that we remember yeah
cause we all matter too
if the truth has been forbidden
then we're breaking all the rules
so come on, come on
come on, come on,
lets get the tv and the radio
to play our tune again
its 'bout time we got some airplay of our version of events
there's no need to be afraid
i will sing with you my friend
Come on, come on
Resztę zaśpiewałyśmy razem
I wanna sing, I wanna shout
I wanna scream till the words dry out
so put it in all of the papers,
i'm not afraid
they can read all about it
read all about it oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
Yeah we're all wonderful, wonderful people
so when did we all get so fearful?
Now we're finally finding our voices
so take a chance, come help me sing this
Yeah we're all wonderful, wonderful people
so when did we all get so fearful?
and now we're finally finding our voices
so take a chance, come help me sing this
I wanna sing, I wanna shout
I wanna scream till the words dry out
so put it in all of the papers,
i'm not afraid
they can read all about it
read all about it oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
I wanna sing, I wanna shout
I wanna scream till the words dry out
so put it in all of the papers,
i'm not afraid
they can read all about it
read all about it oh
I wanna scream till the words dry out
so put it in all of the papers,
i'm not afraid
they can read all about it
read all about it oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
Yeah we're all wonderful, wonderful people
so when did we all get so fearful?
Now we're finally finding our voices
so take a chance, come help me sing this
Yeah we're all wonderful, wonderful people
so when did we all get so fearful?
and now we're finally finding our voices
so take a chance, come help me sing this
I wanna sing, I wanna shout
I wanna scream till the words dry out
so put it in all of the papers,
i'm not afraid
they can read all about it
read all about it oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
I wanna sing, I wanna shout
I wanna scream till the words dry out
so put it in all of the papers,
i'm not afraid
they can read all about it
read all about it oh
Spojrzałam na Jake'a. Miał poważny wyraz twarzy.
-Pięknie. Od razu wam mówię, że macie tą pracę, ale czy możecie zaśpiewać coś wesołego?- zapytał
-Wesołego? Ok.- podeszłam do dziewczyn i stanęłam w środku-Może być rap?-zapytałam
-Jasne!- powiedział podekscytowany
Zaczęłam śpiewać Nicki Minaj Starships. Potem dołączyły do mnie dziewczyny. Nawet nieźle nam wyszło.
-Jesteście wspaniałe!-krzyknął zachwycony Jacob
-Dzięki.- powiedziałyśmy chórkiem
-Zostawicie mi numery, to zadzwonię do was w sprawie opłaty i dni performowania.- zrobiłyśmy o co poprosił i się pożegnaliśmy
-To teraz do Ambercrombie.- powiedziałam
-Która godzina?- zapytała Kornie
-10.15- powiedziała Aga
-Jedziemy.-zdecydowałam
-Co?! Przecież mamy prawie godzinę!- zbulwersowałam się Mel
-Weź się ogarnij Derpina! To jest po drugiej stronie Londynu. Zanim tam dojedziemy to akurat minie ten czas.- powiedziałam wchodząc do samochodu
Dojechałyśmy tam w 30 minut. Wbiegłam szybko do budynku. Nawet nie czekałam na dziewczyny. Zapytałam o menagera i poszłam we wskazanym mi kierunku. Zapukałam. Usłyszałam nieme " Proszę". Niepewnie weszłam do środka. Za biurkiem siedział chłopak mniej więcej 19-22 lata, ubrany w kraciastą koszulę i jeansy.
-Cześć. Victoria Hazel, tak?
-Tak.- odparłam zestresowana
-Jonathan Felton.Proszę. Usiądź.- wskazał na miejsce na przeciwko niego- Nie stresuj się. Nie gryzę.- powiedział uśmiechnięty
-Spróbuję.- powiedziałam siadając- Przyniosłam CV.- wyciągnęłam z torby teczkę i podałam ją Jonathanowi, który od razu zaczął ją czytać.
-Widzę, że jesteś bardzo utalentowana.- powiedział po chwili. Nadal był wpatrzony w kartkę.
-Po prostu mam artystyczną duszę.
- Jak byłaś mała pracowałaś jako modelka?
-Tak.
- Gdzie jeśli można wiedzieć?
-W Polsce. Przeważnie dla ZARY kids, RESERVED kids i brałam udział w kilku reklamach.
-Czyli,że jesteś doświadczona.- uśmiechnął się
- Można tak powiedzieć.
- Nie chodzisz do szkoły w tak młodym wieku?
-Od września ma zamiar uczyć sie w szkole artystycznej.
-Aha. No dobrze. Czyli, że jeszcze nie wiesz jaki będziesz miała plan zajęć?
-Będę wiedzieć za 3 dni.
-Mhm... Cóż nie mogę stracić takiej kandydatki jak ty, więc wstępnie możesz u nas pracować.
-Naprawdę?
-Tak. Proszę, to mój numer telefonu.- podał mi wizytówkę- Zadzwoń do mnie gdy będziesz wiedzieć co i jak.
-Dziękuję.- uścisnęłam mu rękę i wyszłam ze sklepu
-I? Dostałaś pracę?-zapytała Annie kiedy weszłam do auta
-Oui.
-Serio?-zapytała Aga
-Tak. Serio. Tylko będę musiała się z nim jeszcze raz spotkać. To gdzie teraz jedziemy?
-Do galerii.- odparła Annie
-To jest na Oxford Street?=
-Mhm.
** ANNABELLE **
Spojrzałam po raz kolejny na zegarek. 12.40. Gdzie ONA jest? Pierwszy raz w życiu się nie spóźniłam. WOW! Sukces, ale nie ma jeszcze pani menager. W sumie dobrze wiedzieć, że nie tylko ja się spóźniam.
-Annabelle?- zapytała młoda kobieta... lekko zdyszana. Czy ja mam moje imię wypisane na twarzy?!
-Tak.- wstałam z krzesła
-Miło mi. Veronic Roberts. Zapraszam.- wskazała na szklane drzwi. Aaaa... Menager'ka!- Przepraszam za spóźnienie musiałam odprowadzić syna do przedszkola.
-Ma pani syna?- powiedziałam siadając na przeciwko niej
-Tak. Prz okazji. Ile masz lat?
-17.
-No widzisz, a ja 20, więc może przejdziemy na ty,ok?
-Dobrze.- uśmiechnęłam się
-Masz jakieś doświadczenia za sztuką?
-Można powiedzieć, że tak. Od dziecka się nią interesuję.
-Aha... Prawdopodobnie się jeszcze uczysz?
-Tak. Wraz z dwiema przyjaciółkami będziemy uczęszczać do szkoły artystycznej przez rok.
-Rok?
-Mhm... Kilka dni temu przeprowadziłyśmy się tu z Polski. Niedługo pójdziemy oglądnąc szkołę i w ogóle... Jejku. Zagadam pa... To znaczy. Ciebie.- uśmiechnęłam się, a Veronica zaśmiała
-Spokojnie. Mam nadzieję, że będziesz umiała też tak zagadać klientów.- spojrzała na mnie znacząco, a ja nie wiedziałam co powiedzieć- Dziewczyno. Masz tą pracę.
-Naprawdę?
-Tak.-zaśmiała się- To będzie 120 funtów miesięcznie. Jak zdobędziesz plan lekcji to skontaktuj się ze mną.- podała mi wizytówkę
-Dziękuję.
-To ja dziękuję i do zobaczenia.
** Agatha **
-Idzie.- powiedziałam podekscytowana- I? Masz tą pracę?- zapytałam gdy Annie wieszła do auta
-No...
-Co no?- zapytała Tori
-MAM!!- krzyknęła podekscytowana
-To teraz Aga i będziemy mogły świętować.- odparła Vi
O 13.40 byłyśmy pod agencją fotograficzną.
-Wish me luck.- powiedziałam do dziewczyn i wyszłam
-Ej! Aga! Teczka ze zdjęciami!-krzyknęła Annabelle
-A fakt!- pacnęłam się w czoło. Chwyciłam teczkę i weszłam do budynku. WOW. Jak tu bajecznie. Wszędzie fotografie różnego rodzaju. Zdjęcia modelek, aktorów, stare budynki...
-Agatha Miko?- zapytała niska dziewczyna z kolorową grzywką
-Ym... Tak.
-Cześć. Georgia Coleman. Kierowniczka.
-Cześć.
-Chciałabyś tu pracować, tak?
-Tak.Bardzo.
-Od dawna zajmujesz się fotografią?
-Od dziesięciu lat.
-A ile masz lat?
-17.
-Tyle co ja!- klasnęła w dłonie- Masz jakieś zdjęcia ze sobą?
-Mhm.- podałam jej moją teczkę. Zaczęła oglądać moje fotografie- Jesteś bardzo zdolna.- powiedziała uśmiechając się do mnie-Myślę, że się nadajesz.- uśmiech nadal nie schodził jej z ust
-Naprawdę?
-Tak. Widać, że kochasz to co robisz. No wi-ęc... Czy 110 funtów miesięcznie wystarczy?- zapytała z uśmiechem
-No pewnie! Dziękuję!- uścisnęłam ją
-Nie wiedziałam, że to sprawi tobie taką przyjemność.- puściła do mnie oczko
-To było moje marzenie.
-Jak coś to mów do mnie Gege( czyt. dżidżi). Wszyscy tak do mnie mówią.- uśmiechnęła się
-Tylko jest mały problem. Ja chodzę do szkoły i nie...
-Nie ma sprawy.- przerwała mi- Ja też chodzę do szkoły. Spotkamy się za kilka dni i wszystko omówimy, oprowadzę cię po agencji, poznam z ludźmi.- uśmiechnęła się do mnie. Wymieniłyśmy się numerami i wybiegłam zadowolona z budynku.
** Victoria **
Agatha weszła zadowolona do samochodu. Zaczęła krzyczeć, że ma pracę i jest bardzo szczęśliwa.
-Fajnie, fajnie. Bardzo się cieszymy.- powiedziała Annie
-Ty jesteś baaardzo szczęśliwa , a ja baaardzo głodna.- powiedziałam
-No,ale ja jestem taka... HAPPY! Wszystkie mamy pracę!- krzyczała jak opętana
-Tylko się nie porzygaj tęczą.- powiedziałyśmy razem z Annabelle
Zatrzymałam się pod Starbukcs Coffee.
-Po co my tu?- zapytała lekko zdziwiona Aga
-Mówiłam,że jestem głodna! Skoczę szybko po coś do żarcia i wracam.
-Ok. Weź też coś dla nas!- krzyknęły kiedy wyszłam z auta. Szybko wbiegłam do lokalu. Spokojnie brzuszku... No nie burcz. Zaraz wpakuję w ciebie trochę jedzenia. Stanęłam do kolejki, która na szczęście była krótka. Po minucie byłam na jej początku. Nagle któs ograniczył moje pole widzenia. Zasłonił mi oczy dłońmi. Kurde... Kto to?
-Aga. To nie jest zabawne.- powiedziałam
-Jaka Aga?- tajemniczy KTOŚ zabrał łapy, a moim oczom ukazała się ekspedientka z bananem na ryjcu. Odwróciłam się. Moim oczom ukazał się...
-Harry?
-Nie. Teletubiś.- powiedział rozbawiony
-Cześć .- powiedziałam uradowana- Co ty tu robisz?
-Przyszedłem po kawę, a ty?
-Też, no i po coś do jedzenia, a właśnie.- zwróciłam się o pani w fartuszku- Poproszę 2 kawy cappucino i jedną macciato oraz 3 babeczki czekoladowe i 2 jagodowe do tego 2 sałatki owocowe, 2 wrapsy podgrzane z serem pleśniowym, szpinakiem i pomidorem no i 4 rogaliki z nadzieniem almond. To wszystko.- pani zrobiła wielkie oczy i się uśmiechnęła.
-No, no ... Niall w wersji żeńskiej.- zaśmiał się Harry sącząc kawę. Prawdopodobnie już go obsłużyli.
-Nie czepiaj się. Nie jadłam nic od rana. Tak w ogóle to nie tylko dla mnie.
-To dlatego jesteś taka chuda.- złapał mnie za boczki
-Ej! To gilgocze!-zaśmiałam się
-To dobrze.- uśmiechnął się do mnie
-Zależy dla kogo.- podniosłam brwi do góry
-Oczywiście, że dla mnie.- poruszył brwiami, a ja zaczęłam się śmiać
-Przestań. Zawsze mnie to rozbraja.
-Serio? Laski na to lecą?
-Zależy kogo masz na myśli.
- W tej chwili?- nachylił się do mnie- Ciebie.- szepnął, a mnie przeszły ciarki po całym ciele
-Pani zamówienie- powiedziała ekspedientka. Szybko zapłaciłam i wyszliśmy z Harrym z lokalu.
-Daj poniosę.- przejął papierową torbę z jedzeniem
-Ale to niedaleko.
-Ten temat nie podlega dyskusji.-uśmiechnął się do mnie. Podeszliśmy do naszego auta.
-Hej dziewczyny!- pomachał Annie i Agi
-Cześć Harry!- odkrzyknęły
-Podwieźć gdzieś?-spytałam
-Nie, dzięki. Czekam na Zayn'a. A właśnie. Wpadnijcie dziś do nas na kolację.
- Nie wiem... Nie chcemy wam prze...
-Od razu mówię, że nie będziecie nam przeszkadzać.- przerwał
-Ok. O której?
- O 18.00- uśmiechnął się
-Dobra, wiesz musimy już lecieć.- powiedziałam
-Ok. See ya.- oddał mi torbę, ucałował w policzek i odszedł a ja weszłam do auta.
***************
Hej ! Proszę bardzo i jakoś dałam radę napisać ten nieszczęsny 5 rozdział! ^^ Przepraszam że dawno nie wstawiałam ale nie miałam weny i czasu. Wgl to mi net troszku nawalał i nie miałam jak wstawić post... :( Piszcie w komentach jak Wam się podoba
Całuski xx
-To teraz do Ambercrombie.- powiedziałam
-Która godzina?- zapytała Kornie
-10.15- powiedziała Aga
-Jedziemy.-zdecydowałam
-Co?! Przecież mamy prawie godzinę!- zbulwersowałam się Mel
-Weź się ogarnij Derpina! To jest po drugiej stronie Londynu. Zanim tam dojedziemy to akurat minie ten czas.- powiedziałam wchodząc do samochodu
Dojechałyśmy tam w 30 minut. Wbiegłam szybko do budynku. Nawet nie czekałam na dziewczyny. Zapytałam o menagera i poszłam we wskazanym mi kierunku. Zapukałam. Usłyszałam nieme " Proszę". Niepewnie weszłam do środka. Za biurkiem siedział chłopak mniej więcej 19-22 lata, ubrany w kraciastą koszulę i jeansy.
-Cześć. Victoria Hazel, tak?
-Tak.- odparłam zestresowana
-Jonathan Felton.Proszę. Usiądź.- wskazał na miejsce na przeciwko niego- Nie stresuj się. Nie gryzę.- powiedział uśmiechnięty
-Spróbuję.- powiedziałam siadając- Przyniosłam CV.- wyciągnęłam z torby teczkę i podałam ją Jonathanowi, który od razu zaczął ją czytać.
-Widzę, że jesteś bardzo utalentowana.- powiedział po chwili. Nadal był wpatrzony w kartkę.
-Po prostu mam artystyczną duszę.
- Jak byłaś mała pracowałaś jako modelka?
-Tak.
- Gdzie jeśli można wiedzieć?
-W Polsce. Przeważnie dla ZARY kids, RESERVED kids i brałam udział w kilku reklamach.
-Czyli,że jesteś doświadczona.- uśmiechnął się
- Można tak powiedzieć.
- Nie chodzisz do szkoły w tak młodym wieku?
-Od września ma zamiar uczyć sie w szkole artystycznej.
-Aha. No dobrze. Czyli, że jeszcze nie wiesz jaki będziesz miała plan zajęć?
-Będę wiedzieć za 3 dni.
-Mhm... Cóż nie mogę stracić takiej kandydatki jak ty, więc wstępnie możesz u nas pracować.
-Naprawdę?
-Tak. Proszę, to mój numer telefonu.- podał mi wizytówkę- Zadzwoń do mnie gdy będziesz wiedzieć co i jak.
-Dziękuję.- uścisnęłam mu rękę i wyszłam ze sklepu
-I? Dostałaś pracę?-zapytała Annie kiedy weszłam do auta
-Oui.
-Serio?-zapytała Aga
-Tak. Serio. Tylko będę musiała się z nim jeszcze raz spotkać. To gdzie teraz jedziemy?
-Do galerii.- odparła Annie
-To jest na Oxford Street?=
-Mhm.
** ANNABELLE **
Spojrzałam po raz kolejny na zegarek. 12.40. Gdzie ONA jest? Pierwszy raz w życiu się nie spóźniłam. WOW! Sukces, ale nie ma jeszcze pani menager. W sumie dobrze wiedzieć, że nie tylko ja się spóźniam.
-Annabelle?- zapytała młoda kobieta... lekko zdyszana. Czy ja mam moje imię wypisane na twarzy?!
-Tak.- wstałam z krzesła
-Miło mi. Veronic Roberts. Zapraszam.- wskazała na szklane drzwi. Aaaa... Menager'ka!- Przepraszam za spóźnienie musiałam odprowadzić syna do przedszkola.
-Ma pani syna?- powiedziałam siadając na przeciwko niej
-Tak. Prz okazji. Ile masz lat?
-17.
-No widzisz, a ja 20, więc może przejdziemy na ty,ok?
-Dobrze.- uśmiechnęłam się
-Masz jakieś doświadczenia za sztuką?
-Można powiedzieć, że tak. Od dziecka się nią interesuję.
-Aha... Prawdopodobnie się jeszcze uczysz?
-Tak. Wraz z dwiema przyjaciółkami będziemy uczęszczać do szkoły artystycznej przez rok.
-Rok?
-Mhm... Kilka dni temu przeprowadziłyśmy się tu z Polski. Niedługo pójdziemy oglądnąc szkołę i w ogóle... Jejku. Zagadam pa... To znaczy. Ciebie.- uśmiechnęłam się, a Veronica zaśmiała
-Spokojnie. Mam nadzieję, że będziesz umiała też tak zagadać klientów.- spojrzała na mnie znacząco, a ja nie wiedziałam co powiedzieć- Dziewczyno. Masz tą pracę.
-Naprawdę?
-Tak.-zaśmiała się- To będzie 120 funtów miesięcznie. Jak zdobędziesz plan lekcji to skontaktuj się ze mną.- podała mi wizytówkę
-Dziękuję.
-To ja dziękuję i do zobaczenia.
** Agatha **
-Idzie.- powiedziałam podekscytowana- I? Masz tą pracę?- zapytałam gdy Annie wieszła do auta
-No...
-Co no?- zapytała Tori
-MAM!!- krzyknęła podekscytowana
-To teraz Aga i będziemy mogły świętować.- odparła Vi
O 13.40 byłyśmy pod agencją fotograficzną.
-Wish me luck.- powiedziałam do dziewczyn i wyszłam
-Ej! Aga! Teczka ze zdjęciami!-krzyknęła Annabelle
-A fakt!- pacnęłam się w czoło. Chwyciłam teczkę i weszłam do budynku. WOW. Jak tu bajecznie. Wszędzie fotografie różnego rodzaju. Zdjęcia modelek, aktorów, stare budynki...
-Agatha Miko?- zapytała niska dziewczyna z kolorową grzywką
-Ym... Tak.
-Cześć. Georgia Coleman. Kierowniczka.
-Cześć.
-Chciałabyś tu pracować, tak?
-Tak.Bardzo.
-Od dawna zajmujesz się fotografią?
-Od dziesięciu lat.
-A ile masz lat?
-17.
-Tyle co ja!- klasnęła w dłonie- Masz jakieś zdjęcia ze sobą?
-Mhm.- podałam jej moją teczkę. Zaczęła oglądać moje fotografie- Jesteś bardzo zdolna.- powiedziała uśmiechając się do mnie-Myślę, że się nadajesz.- uśmiech nadal nie schodził jej z ust
-Naprawdę?
-Tak. Widać, że kochasz to co robisz. No wi-ęc... Czy 110 funtów miesięcznie wystarczy?- zapytała z uśmiechem
-No pewnie! Dziękuję!- uścisnęłam ją
-Nie wiedziałam, że to sprawi tobie taką przyjemność.- puściła do mnie oczko
-To było moje marzenie.
-Jak coś to mów do mnie Gege( czyt. dżidżi). Wszyscy tak do mnie mówią.- uśmiechnęła się
-Tylko jest mały problem. Ja chodzę do szkoły i nie...
-Nie ma sprawy.- przerwała mi- Ja też chodzę do szkoły. Spotkamy się za kilka dni i wszystko omówimy, oprowadzę cię po agencji, poznam z ludźmi.- uśmiechnęła się do mnie. Wymieniłyśmy się numerami i wybiegłam zadowolona z budynku.
** Victoria **
Agatha weszła zadowolona do samochodu. Zaczęła krzyczeć, że ma pracę i jest bardzo szczęśliwa.
-Fajnie, fajnie. Bardzo się cieszymy.- powiedziała Annie
-Ty jesteś baaardzo szczęśliwa , a ja baaardzo głodna.- powiedziałam
-No,ale ja jestem taka... HAPPY! Wszystkie mamy pracę!- krzyczała jak opętana
-Tylko się nie porzygaj tęczą.- powiedziałyśmy razem z Annabelle
Zatrzymałam się pod Starbukcs Coffee.
-Po co my tu?- zapytała lekko zdziwiona Aga
-Mówiłam,że jestem głodna! Skoczę szybko po coś do żarcia i wracam.
-Ok. Weź też coś dla nas!- krzyknęły kiedy wyszłam z auta. Szybko wbiegłam do lokalu. Spokojnie brzuszku... No nie burcz. Zaraz wpakuję w ciebie trochę jedzenia. Stanęłam do kolejki, która na szczęście była krótka. Po minucie byłam na jej początku. Nagle któs ograniczył moje pole widzenia. Zasłonił mi oczy dłońmi. Kurde... Kto to?
-Aga. To nie jest zabawne.- powiedziałam
-Jaka Aga?- tajemniczy KTOŚ zabrał łapy, a moim oczom ukazała się ekspedientka z bananem na ryjcu. Odwróciłam się. Moim oczom ukazał się...
-Harry?
-Nie. Teletubiś.- powiedział rozbawiony
-Cześć .- powiedziałam uradowana- Co ty tu robisz?
-Przyszedłem po kawę, a ty?
-Też, no i po coś do jedzenia, a właśnie.- zwróciłam się o pani w fartuszku- Poproszę 2 kawy cappucino i jedną macciato oraz 3 babeczki czekoladowe i 2 jagodowe do tego 2 sałatki owocowe, 2 wrapsy podgrzane z serem pleśniowym, szpinakiem i pomidorem no i 4 rogaliki z nadzieniem almond. To wszystko.- pani zrobiła wielkie oczy i się uśmiechnęła.
-No, no ... Niall w wersji żeńskiej.- zaśmiał się Harry sącząc kawę. Prawdopodobnie już go obsłużyli.
-Nie czepiaj się. Nie jadłam nic od rana. Tak w ogóle to nie tylko dla mnie.
-To dlatego jesteś taka chuda.- złapał mnie za boczki
-Ej! To gilgocze!-zaśmiałam się
-To dobrze.- uśmiechnął się do mnie
-Zależy dla kogo.- podniosłam brwi do góry
-Oczywiście, że dla mnie.- poruszył brwiami, a ja zaczęłam się śmiać
-Przestań. Zawsze mnie to rozbraja.
-Serio? Laski na to lecą?
-Zależy kogo masz na myśli.
- W tej chwili?- nachylił się do mnie- Ciebie.- szepnął, a mnie przeszły ciarki po całym ciele
-Pani zamówienie- powiedziała ekspedientka. Szybko zapłaciłam i wyszliśmy z Harrym z lokalu.
-Daj poniosę.- przejął papierową torbę z jedzeniem
-Ale to niedaleko.
-Ten temat nie podlega dyskusji.-uśmiechnął się do mnie. Podeszliśmy do naszego auta.
-Hej dziewczyny!- pomachał Annie i Agi
-Cześć Harry!- odkrzyknęły
-Podwieźć gdzieś?-spytałam
-Nie, dzięki. Czekam na Zayn'a. A właśnie. Wpadnijcie dziś do nas na kolację.
- Nie wiem... Nie chcemy wam prze...
-Od razu mówię, że nie będziecie nam przeszkadzać.- przerwał
-Ok. O której?
- O 18.00- uśmiechnął się
-Dobra, wiesz musimy już lecieć.- powiedziałam
-Ok. See ya.- oddał mi torbę, ucałował w policzek i odszedł a ja weszłam do auta.
***************
Hej ! Proszę bardzo i jakoś dałam radę napisać ten nieszczęsny 5 rozdział! ^^ Przepraszam że dawno nie wstawiałam ale nie miałam weny i czasu. Wgl to mi net troszku nawalał i nie miałam jak wstawić post... :( Piszcie w komentach jak Wam się podoba
Całuski xx
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)