środa, 25 kwietnia 2012

Rozdział 4 – „ Od kiedy głośniki latają, hm?


** Annabelle **
W tym samym czasie

-Harry. Idź zanieść szklanki.- powiedział Liam kiedy Vicky wyszła do kuchni
-Właśnie Hazza. Pomóż jej.- puścił do niego oczko Niall, a Loczek lekko się zarumienił. Wziął posłusznie szklanki i bez słowa wyszedł do kuchni.
- Od razu więcej miejsca!- powiedział zadowolony Zayn rozwalając się całkowicie na kanapie
-Czy ty sugerujesz, że mój Harold jest spaślakiem?- zapytał go Lou
- Coś w tym stylu.- odpowiedział za Zayna Liam
-True Story.- odparł Lou, a wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem
- To co robimy?- zapytała Agatha i Zayn jednocześnie. Moja BFF lekko się zarumieniła, a Zayn odsłonił rząd zadbanych zębów. Oho! Coś tu się kroi! Jakieś romansidło? Mm… Podoba mi się to!
- No wiesz…- zaczęłam
- Pogramy w Twistera? Macie Twistera? Musicie mieć Twistera!- przerwał mi Niall
-Ładnie to tak przerywać pyziaczku?- zapytał go Lou- Ojciec! Jak ty go wychowałeś?- powiedział z oburzeniem do Liama, a ja, Horan, Agi i Zayn, ponownie wybuchnęliśmy śmiechem. Matko! Oni są boscy! Jeszcze lepsi niż na tych swoich filmikach! A Niall… Co tu dużo mówić. Po prostu C-U-D-O!!
- Ok. Spokojnie. Nic się nie stało.- powiedziałam kiedy się opanowaliśmy. Z lekka…- I tak. Mamy Twistera. Gdzieś tu powinien być.
- To ty nie wiecie gdzie co jest?- zapytał Lou, a jedną brew podniósł do góry
- Wiesz… Dopiero wczoraj się tu wprowadziłyśmy.- wyjaśniłam
- A ja wiem gdzie jest.- odparła dumna z siebie Aga- Kiedy wy wczoraj spałyście ja obczaiłam salon.- wstała z kanapy i podeszła do jednej z szafek w regale i wyjęła z niej naszą, przepraszam Niallera, upragnioną grę. Horan dopadł pudełko i zaczął rozkładać matę.
- Co on ma takie parcie na tego Twistera?- zapytała Agatha
- A bo ja wiem. Pierwszy raz tak ma.- odparł Zayn
-  Bo podczas Twistera można dobrze się poznać.- mrugnął do mnie Irlandczyk, a mnie wryło
-Mmmm… Acha…- powiedziałam zbita z tropu, a inni zaczęli się śmiać
- Wiesz Horan…- podszedł do niego Liam- To było dwuznaczne.-poklepał go po plecach
- Tak nigdy nie poderwiesz dziewczyny.-zaśmiał się Lou. Żarłok się zaburaczył, a potem zaczął gonić po całym salonie. Tommo darł się w niebogłosy.
- Trzeba to uwiecznić!- powiedziała Agi i zaczęła nagrywać tą scenkę
- Spokój!- krzyknął Liam, lecz nie poskutkowało
- A teraz Daddy w akcji.- zaśmiał się Zayn, a Payne zgromił go wzrokiem.
- Nie wiem jak wy, ale ja chcę już zagrać, a nie patrzeć jak demolujecie mi dom!- krzyknęłam. O dziwo przestali się drzeć i ganiać po salonie.
-WOW. Poskutkowało! Zostań MAMĄ 1D!!- krzyknął Lou
-O nie! Nie ma mowy! Nie! Nie! Nie! Niell nie patrz tak na mnie! A ty Liam nie rób oczu jak kot ze smreka!
-Jak się na myślisz to daj znać.- powiedział Horan

W końcu zaczęliśmy grać. Na pierwszy ogień poszłam ja, Niall, Agi i Zayn.
- Uwaga! Uwaga! Chwila skupienia…- powtarzał Liam za każdym razem kiedy Lou zakręcał strzałką
-Panie i Panowie! Lewa noga na…- mówił Lou głosem prezentera telewizyjnego
-Na??- krzyknęła Aga- Louis! I tak jesteśmy w dziwnych pozycjach!- coż tak… były one BAAARDZO DZIWNE! Payne non stop cykał nam fotki…
-Na… NIEBIESKI!- odparł marchewkożerca
- Co? Błagam! Nie! Za daleko!- krzyczał Nialler, a wszyscy próbowali dosięgnąć lewą nogą tego nieszczęsnego niebieskiego
-Mam!- krzyknął z satysfakcją Zayn, lecz chwilę potem wszyscy runęli na mnie, a potem coś huknęło.
- IDIOTO!- krzyknął Liam, zauważyłam że na podłodze leżały głośniki(?), które były wcześniej o dziwo na regale…
-Co? Myślałem że to jakiś sznurek! Skąd miałem wiedzieć że to kabel?!- krzyknął Horan, a do pokoju wbiegła Vi z Hazzą.
- Co tu się dzieje?- zapytała zadziwiona Tori
- Mówiłem ,że się gwałcą.- powiedział rozbawiony Harry
-Gramy  w Twistera?- odpowiedział Lou pytaniem
- Zejdzcie ze mnie!-krzyknęłam
-Matko! Annie!- powiedział Niall. Pozostali zeszli ze mnie, a Irlandczyk pomógł mi wstać.
-Co się stało?- zapytał Harry
-A nie wiem. Głośnik zleciał z regału.- powiedział Lou niezbyt zainteresowany całą tą sytuacją
-Od kiedy głośniki latają, hm?- zapytała  Vi
-Odkąd One Direction gra w Twistera.- powiedziałam, a wszyscy zaczęli się śmiać
- Przepraszam...- powiedział Niall
-Daj spokój.-odparłam- Robiłyśmy gorsze rzeczy.- powiedziałam pocieszająco i spojrzałam na dziewczyny
- Na przykład?- zapytał zaciekawiony Liam
- Nie chcesz wiedzieć.- powiedziała Aga i usiadła na kanapie
- Uuuu... Zayn nie tylko ty jesteś bad boy.- poruszył brwiami Harry
- Na przykład u nich latają kanapy,a nie głośniki.- powiedział jakże zreflektowany Louis
- Hardcorove...- powiedział rozmarzony Niall- Kiedy tak robimy?- zapytał
-Nigdy!- krzyknęłyśmy z dziewczynami jednocześnie, a Niall i Lou siedzieli naburmuszeni
- Która godzina?-zapytał Liam
-Ym...- spojrzałam na zegarek- 15.23- powiedziałam
-Co?!- krzyknęli chłopacy- Matko! O 16 mamy wywiad u Alana!
-Miło było, ale musimy lecieć.- pożegnali się i wylecieli , a potem wbiegli do swojego domu obok
- Ale cicho...- zauważyła Vicky, a my zaczęłyśmy się śmiać

czwartek, 12 kwietnia 2012

Rozdział 3 „ Zabójcze babeczki”

Przepraszam, że tak długo nie dodawałam postów, ale były święta i za bardzo nie miałam jak. Teraz życzę Wam miłego czytania :)
*****************************************************************
- Idiotka. Idiotka. Totalna, skończona, idiotka.- powtarzałam od wejścia do mojego pokoju- Super. W dodatku gadam sama do siebie! Dobra Vicky. Weź się w garść. To tylko ludzie. Mniejsza z tym, że zobaczyli ciebie w bieliźnie. Przecież to nic takiego.- powiedziałam ironicznie sama do siebie... Weszłam do naszej garderoby. WOW! Jaki tu porządek. Wszystko ułożone kolorystycznie. No, no, no muszę pochwalić naszych staruszków. Postarali się. Po chwili namysły wybrałam szortykoszulę i conversy. Pokierowałam się do łazienki i przebrałam. Na koniec zrobiłam kreskę eye-linerem, a włosy upięłam w niezgrabny koczek z którego wystawało parę kosmyków. Jeszcze raz przeglądnęłam się w lustrze.
-No i to ja rozumiem. Teraz wyglądam przyzwoicie ,a nie jak jaskiniowiec.- powiedziałam zadowolona- Lecz nadal nie rozumiem dlaczego gadam sama do siebie. Już miałam wychodzić kiedy przypomniałam sobie o babeczkach. Tak o TYCH nieszczęsnych BABECZKACH (!). Ech… No, ale lepiej, żeby Agi je zjadła niż znów próbowała mnie zabić szczoteczką do zębów (?).

-Cześć.-powiedziałam niepewnie, wchodząc do salonu
-Hej!- odpowiedzieli wszyscy chórkiem
-Co tam trzymasz?- zapytała Ann wskazując brodą papierową torbę, którą kurczowo trzymałam w rękach
-Muffinki.- powiedziałam piorunując Agathę wzrokiem
- Za te, które chciała ciebie zabić ta oto przemiła dziewczyna?- zapytał Zayn głosem wykładowcy
-I to szczoteczką do zębów?- dopowiedział Liam tym samym tonem, a reszta pokładała się ze śmiechu
-Tak.- odpowiedziałyśmy z Mel chórkiem
-I co masz z nimi zrobić?- zapytał Harry
-Hmm… pomyślmy. Do czego mogą się jeszcze nadawać oprócz jedzenia?- udawałam, że się zastanawiam
-One są tylko do jedzenia!!- krzyknął Niall, a wszyscy zaczęli się śmiać. Znów. Ja natomiast wycofałam się do kuchni. Uff… Czyli napięcie zostało rozładowane. Cóż dziewczyny zawsze szybko łapały kontakt z ludźmi. W sumie ja także. Zaczęłam wyjmować babeczki jedna po drugiej. Po 2 minutach naliczyłam 15. To jeszcze nie koniec? Ile ona ich tam napakowała? Było już 20. What the fuck?
- Co one tam się rozmnażają czy co?- powiedziałam na głos. W końcu się zniecierpliwiłam. Przewróciłam torbę do góry nogami. Wypadło jeszcze 15 babeczek!! 35 babeczek?!?! Mamo!! Co za dużo to nie zdrowo! Z salonu dobiegły śmiechy. Najgłośniej śmiał się Niall z Lou. Jak na ich fankę przystało wiem jak każdy z nich się śmieje. A Horan ma bardzo charakterystyczny śmiech. Co do babeczek… Raczej nie podam im ich zimnych. Tylko gdzie tu coś w ogóle jest mikrofala czy cuś takiego. Rozglądnęłam się powoli. Co? Kuchnia bez piekarnika, mikrofali? Jest tylko zlew ,lodówka i jakieś szafki(?) Dziwne… Pewnie Ann wie gdzie to wszystko jest.
-ANNIE!!!- wydarłam się na cały dom
-Co?!- odkrzyknęła
-GDZIE TU DO CHOLERY JEST MIKROFALA?- usłyszałam, że niektórzy się śmieją. Po chwili zjawiła się Annabelle we własnej osobie.
-Ślepa jesteś czy co?- zapytała rozbawiona
- Raczej. Tak.- ona natychmiast podeszła do jednej ze ścian. Nacisnęła jakieś przycisk , a ta ściana się rozsunęła, a w niej… KUCHNIA! Ale taka profesjonalna. Weszłam do… hm… kuchennej jaskini(?), nie wiem jak to nazwać.
-Dzięki.- ucałowałam ją w policzek
-Nie ma za co. Ym… Może pomóc?
-Oj daj spokój! Umiem obsługiwać mikrofalę. Nie jestem jeszcze takim teletubisiem!- odpowiedziałam
-Teletubisiem powiadasz?- zaśmiała się, a ja włożyłam 5 babeczek do środka- Ok. Nie wnikam.
-A jacy oni są?- zapytałam kiedy już miała iść
- Boscy!- odpowiedziała i wyszła. Super… Znów sama. Po 20 minutach moje muffinki były ciepłe jak świeże bułeczki. Ułożyłam je na wielkim talerzu i zaniosłam do salonu
-Voila!- powiedziałam zadowolona z siebie kładąc talerz na stoliku
- Duuużo tego.- Niallowi, aż oczy się oczy świeciły i to dosłownie
-Tak żarłoku. Dużo. Lecz musi wystarczyć dla wszystkich.- poklepał go Lou po plecach. Zayn i Agi wybuchli niekontrolowanym śmiechem, a Horan posmutniał.
- Wystarczy.- pocieszyła go Annie. Ja wzięłam jedną. Mmm… Jagodowa. Pycha!
-MARCHEWKOWA!!!- wydarł się Louis z pełną buzią
- Kochanie moje. Nie mówi się z pełną gębą.- powiedział Harry i wytarł mu buzię chusteczką, a Tommo posłał mu całusa w powietrzu
- LARRY STYLINSON IS REAL!!- wydarła się Agi, a ja zaczęłam się dławić ze śmiechu. Kawałek babeczki utknęła mi w przełyku. Szybko doskoczył do mnie Hazza i zaczął klepać po plecach.
-Ok. Wystarczy!- krzyknęłam kiedy odkrztusiłam tą nieszczęsną babeczkę
- Nic ci nie jest?- zapytał mnie Loczek
- Nie już ok. Dzięki.- uśmiechnęłam się do niego
-Nie ma za co.- usiadł z powrotem obok Louisa i też się do mnie uśmiechnął. Te jego dołeczki… Ahh…
-To już drugi raz kiedy o mało co przez nie zginęłam.- powiedziałam niezadowolona
- Mnie tam pasują!- powiedział Niall zdejmując papierek z 5 babeczki
-Smakują?- zapytała go Annie
-A nie widać jak je wpieprza?- zapytał Zayn, a ja się zaśmiałam
- Są przepyszne.!- powiedział Lou- Szczególnie marchewkowe!
- Kto je robił?- zapytał Liam
-Moja mama.
- Już ją kocham!- krzyknął żarłok
-Ym… Dobrze wiedzieć. Przekażę jej.- powiedziałam zmieszana a wszyscy pokładali się ze śmiechu

Babeczki zostały wpałaszowane przez chłopaków. Teraz się zastanawiam czy ich tam nie głodują. Szczególnie Lou… Wszystkie marchewkowe babeczki miały być jego. Do ostatniej która mu została zaczął śpiewać: „ I want you so despritly! Causa you’ve got that One Thing! Hunny! Oh yeah…”. Był to przezabawny widok, ale ktoś musiał to posprzątać. I na kogo wypadło? No na mnie! Wzięłam wszystkie papierki i wrzuciłam na talerz. Pokierowałam się do kuchni. Papierki powędrowały do kosza, a talerz do zlewu.
-Przyniosłem szklanki.- usłyszałam glós, który zawsze przyprawia mnie o dreszcze i gęsią skórkę.
- Dziękują Harry.- powiedziałam przejmując je od niego
- Proszę bardzo Victorio.- odparł z uśmiechem a ja się skrzywiłam- Co jest?- zapytał speszony
- Nie lubię jak ktoś mówi do mnie pełnym imieniem. To zbyt oficjalne.- wytłumaczyłam
- Aha… To jak mam się do ciebie zwracać?- zapytał
- Jak chcesz byle nie Victoria.- powiedziałam z uśmiechem i zabrałam się za zmywanie
- O nie Vi! Nie ma mowy!- krzyknął Loczek, a ja podniosłam ręce do góry w geście poddania się chociaż nie wiem o co mu chodziło.
- Co ja takiego zrobiłam?- zapytałam przerażona
- Chciałaś zmywać naczynia.- odsunął mnie od zlewu i chwycił za gąbkę. Ja natomiast miałam wielki znak zapytania na twarzy.
- I to jest coś złego?- zapytałam siadając na blacie
- Cóż, raczej chłopak powinien pomagać w kuchni.- powiedział zmywając naczynia
- Dobrze wiedzieć.- uśmiechnęłam się do niego, a z salonu dobiegł krzyk
- Znów się gwałcą. – stwierdził Harry z łobuzerskim uśmieszkiem i poruszył brwiami, a ja zaczęłam się śmiać
- To do dziewczyn podobne.- tym razem to on się śmiał
- Serio? A wyglądacie na takie ułożone. No, ale czas pokarze.
- Po pierwsze. Pozory mylą. A po drugie. Jak to czas pokarze?
- Jesteśmy od… wczoraj sąsiadami? Raczej będziemy spędzać więcej czasu razem. Czyż nie?- wyszczerzył się do mnie. OMFG! Jejku, jejku, jejku! Czy Harry Styles powiedział właśnie że będziemy spędzać więcej czasu z nimi?? Nie… TAK!! Ja chyba śnie!- Halo?- zamachał mi gąbką przed oczami- Wiesz, jeżeli nie chcecie to nie…
- Porąbało cię?- przerwałam mu, a on zrobił wielkie oczy- To znaczy, tak, pewnie że chcemy.- poprawiłam się szybko, a on wybuchł niekontrolowanym śmiechem. Ja też zaczęłam się śmiać. Nagle w salonie, gdzie przebywała reszta, coś huknęło i po całym Domie rozniósł się krzyk.
- IDIOTO!!- wrzasnął Liam. Spojrzeliśmy po sobie z Hazzą i pobiegliśmy do salonu.
************************************************************************
Wiem, że już po raz kolejny proszę Was o zostawianie komentarzy, ale są one dla mnie- autorki bardzo ważne, ponieważ wtedy będę wiedzieć czy się wam podoba czy nie. Więc proszę komentujcie :* xx
Tori

niedziela, 1 kwietnia 2012

Rozdział 2- „ Nie ma to jak pierwsze wrażenie…”


- Matko! Taka spokojna, ale jak się dorwie do kierownicy to pirat drogowy normalnie!!- powiedziała Annabelle rozwalając się na sofie
-Ja normalna? Ja normalna?- powiedziała Agatha z oburzeniem- Kto w tamtym roku wylał ‘’niechcący’’- zakreśliła cudzysłów w powietrzu- sok winogronowy na dyrektorkę i zamiast błagać o przebaczenie to zaczął się śmiać??
-Chodziło mi o to ,że jak prowadzisz samochód to jesteś gorsza niż normalnie.
-A… No jak tak to ok.
- Ej czy któraś z was wzięła moją walizkę?- zapytałam
-Nie.- powiedziała rozbawiona Ann- Mamy ci jeszcze walizy nosić? No chyba ciebie totalnie przygrzało słonko.- posłała mi buziaczka- To ty wyleciałaś z prędkością światła z samochodu nie ja.
- Ojej, chciałam po prostu zobaczyć jak wygląda dom!
-A ja nadal nie mogę uwierzyć, że wszystko jest na swoim miejscy i nie musimy urządzać naszego prześliczne królestwa.- odparła Mel
-A ja nadal nie mogę uwierzyć, że żadna z was nie wzięła mojej walizki!- wydarłam się na nie w drodze do drzwi. W odpowiedzi dostałam oczywiście salwę ich śmiechów. Wyszłam przed , jak to nazwała Agatha, królestwo i podeszłam do bagażnika. Wyjęłam moją walizkę i mimowolnie spojrzałam w stronę domu obok nas. W oknie mignęło 5 głów. Dziwne, ale dobrze wiedzieć ,że nie jesteśmy jedynymi szajbusami w okolicy. Wróciłam do środka i klapnęłam obok Ann.
- Gdzie Agi?- zapytałam
-Poszła poczytać trochę o naszej ulicy.
-Co?!- zapytałam śmiejąc się
-No nie wiem, mówiła, że chce wiedzieć gdzie mieszka.
-Adres jej nie wystarcza??
- Zapytaj jej. Ale wiesz jak to z nią. Wszystko musi mieć obcykane.
-Co prawda to prawda.- powiedziałam skacząc po kanałach. W końcu zostawiłam MTV na której leciała „One Thing” On Direction- Och, balsam dla moich uszu.- powiedziałam z bananem na ryjcu
- Dla moich to nie?- odparła Ann- Ach! Nialler! Dlaczego jesteś taki boski?
- Dobra dobra… Harry to bóg loków… seksy pewnie też i to niepodległa dyskusji!- zaczęłyśmy się śmiać. Tak jesteśmy fankami One Direction. A naszym marzeniem jest spotkanie z tymi wariatami. Czasem je sobie wymyślamy. Trochę idiotyczne, ale to do nas podobne.
-Dzieeeeeeeeewczyyyyyynyyyyyyy!!!!!!- wydarła się Agi
-Cooooo?????- odkrzyknęła Ann, a po chwili do pokoju wparowała Agatha
-Nie wytrzymam z wami. Jak coś chcesz to zejdź i powiedz normalnie a nie wydzierasz gębe na cztery strony świata.-zaczęłam się użalać
- Dobra nie bulwersuj się babciu. Mam newsa.- powiedziała uradowana
-Uuuu… Wyczytała coś o naszej ulicy w necie.- poruszyłam brwiami
-No to dawaj.- powiedziała Annabelle
-Nie uwierzycie, ale naszymi sąsiadami są…- jak zawsze musi zrobić napięcie
-Są?? No gadaj!! A nie stoisz jak słup soli z bananem na ryjcu!!- wkurzyła się Kornie
- ONE DIRECTION!!!!!- wydarła się ponownie nie cały salon.
-Czekaj. Mówisz, że tych pięciu bogów seksu i słitaśności mieszkają gdzieś tu.?- zapytałam oszołomiona
- No tak!- powiedziała podekscytowana
-WOW…- tylko tyle zdołałam wydusić z siebie w tym momencie
-Tylko WOW??- zapytała Ann- TO JEST ZAJEBISTE!!
-No niby tak, ale wątpię żeby do nas wpadli…- powiedziałam po chwili namysłu
- W sumie Vi ma rację.- odparła Mel
-No fakt.- powiedziała ze smutną miną Annie
-Ale przecież nie można wykluczyć tego że MOŻE ich spotkamy.- pocieszyłam ją

Następnego dnia obudziłam się na podłodze. Pięknie zasnęłyśmy w salonie. Dziewczyny jak zwykle smacznie spały w… dziwnej pozycji, ale i tak ślicznie wyglądały, a Ann lekko chrapała… Zaraz, zaraz to ONA CHRAPIE???? No nieźle… Może to jednorazowe. Nie no chrapanie nie jest jednorazowe. Chyba. Zapytam Michaela. O matko! Zapomniałam zameldować się u mamy! Doskoczyłam do komórki i napisałam do niej eska.
Hej mamuniu! Przepraszam ,że nie zadzwoniłam, ale byłyśmy padnięte i kompletnie zapomniałam. A niespodzianka jest wspaniała!  xx Vi
Spojrzałam jeszcze raz na dziewczyny. Jej tak słodko wyglądają… No, ale jestem ich przyjaciółką i moim obowiązkiem jest je obudzić. Szybko skoczyłam po butelkę wody. Po raz kolejny na nie spojrzałam i chlust. Po całym domu rozniósł się krzyk.
- DZIENDOBEREK!- stałam nad nimi z bananem na ryjcu
- VICKY! IDIOTKO!!- krzyknęły chórkiem po czym zaczęły mnie gonić. Obiegłyśmy cały dom razem z piwnicą. W końcu trafiłyśmy do łazienki na górze. Tam zostałam zaatakowana prysznicem.
- Jesteśmy kwita.- powiedziały zadowolone z siebie
- To teraz wypad z łazienki! Chcę się doprowadzić do ładu.- wygoniłam je. Najpierw skorzystałam z faktu, że mam mokre włosy i je umyłam, a potem szybko wysuszyłam. Zdjęłam z siebie ubrania, w których spałam. Miałam już zacząć się myć kiedy do łazienki wparowała Agi.
-Co jest? -zapytałam
-Zęby muszę wymyć.- powiedziała biorąc do ręki szczoteczkę do zębów
-Aaa… Jadłyście muffiny, tak?
- Jaki muffiny?
- No te co… Ups…
- Jaki muffiny?!- wydarła się na mnie, a ja zaczęłam się wycofywać z łazienki.- Jaki muffiny?- powtórzyła
-Od mojej mamy?- wybiegłam z łazienki
-Zabiję cię!!!!- po raz drugi tego dnia byłam ścigana przez wkurzoną przyjaciółkę- I to szczotką do zębów!!
-Nie!- zbiegłam na dół
- Jaki muffiny?- goniła mnie powtarzając to pytanie, nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Akurat teraz??? O nie! Nie ma mowy! Nie otworzę!!
-Annie!!- wrzasnęłam
-Już otwieram.- powiedziała nie zwracając na nas uwagi. Widziałam tylko jak zmierza do drzwi
- Jaki muffiny?- darła się Agi
- Jagodowe i marchewkowe!- odkrzyknęłam
- Nie żyjesz!
-Annaebelle!- dopadłam ją stojącą w drzwiach- Ona chcę mnie zabić szczotką do zębów!- użyłam jej jako tarczy
-I to zrobię!- krzyknęła stojąc po drugiej stronie Ann, wymachując szczotką do zębów
-Dziewczyny?- zapytała Annie
-CO?!- krzyknęłyśmy razem z Mel
-Mamy gości.- powiedziała Annabelle i pokazała otwarte drzwi. Spojrzałyśmy tam gdzie wskazywała i normalnie mnie wryło. Przede mną stało ONE DIRECTION we własnej osobie. Założę się, że widzieli cały ten cyrk, a przynajmniej jego część. Ale czekaj… Dlaczego oni tak się na mnie gapią… O FUCK! Przecież stoję przed nimi w samej bieliźnie!! No, ale jakie zbocz uchy! Zamiast odwrócić wzrok to mierzą mnie od góry do dołu i od dołu do góry!
- Cześć…- odezwał się Liam
- Ja przepraszam na moment- przerwałam mu i pobiegłam na górę znaleźć coś bardziej konkretnego. Coś co mnie zakryje. Kurcze… Inaczej sobie wyobrażałam to spotkanie! Ta… No nie ma to jak pierwsze wrażnie…
************************************
I oto 2 rozdział... No więc tak. Mam nadzieję, że teraz będą jakieś komentarze. Wiem to moja wina że nie można było ich dodawać... Tak idiotka ze mnie:) bo po 2 dniach skapnęłam się że nie ustawiłam anonimowego dodawania komentarzy. Proszę napiszcie czy się Wam podoba i czy mam nadal go pisać i czy ktoś go czyta. Buziaczki Tori :*