niedziela, 13 maja 2012

Rozdział 5 '' Rozmowa kwalifikacyjna''

Jak ja nie znoszę tego dźwięku! Błagam! Ja nie chcę wstawać! Budzik- najgorsza aplikacja w telefonie jaka mogła powstać. Trzeba być idiotą, żeby wymyślić coś takiego. No, ale nie pierdynkę telefonem o ścianę... A może? Niecny plan... Nie... Nie zrobię tego.
-Vicky! Wstawaj!- krzyknęła... Annie. Chyba.- Słyszysz? Śpiochu! Mamy dziś rozmowy kwalifikacyjne!
-Co?- usiadłam jak oparzona na łóżku- Która godzina?
-8.00 O 9.00 mamy spotkanie w Summerset House, o 11.00 ty w Ambercrombie, ja o 12.30 w galerii sztuk pięknych, a Agi o 14.25 w agencji fotograficznej.
-FUCK!- wyskoczyłam z łóżka- Mamy godzinę?- krzyknęłam z garderoby
-Tak. Pospiesz się. Ja idę obudzić Agę!
Wzięłam poszarpane szortyT-shirt'a i glany. Szybko wskoczyłam pod prysznic, a potem ubrałam się w to co wybrałam. Spojrzałam na zegarek. 8.20! WTF? Maznęłam dwie kreski eye-linerem. Po drodze zgarnęłam torbę.
-8.30.Nowy rekord.- powiedziała Aga ubrana w sukienkę i balerinki. Wyglądała zjawiskowo, Annie zresztą też... Wybrała koszulę wsadzoną w szorty , a do tego obcasy.
- Denerwujesz się!- powiedziała Aga
-Ym... Trochę. A co?- odpowiedziałam
-Zawsze się ubierasz jak metal gdy się denerwujesz.-stwierdziła
-Co stoicie jak kołki?- zapytała Annie- Jedziemy!
Chwyciłam kluczyki od naszego auta i wyszłyśmy z domu. Usiadłam za kierownicą, Milo obok mnie a Kornie z tyłu.
- I znów ja siadam w tyle.- powiedziała naburmuszona Ann
-Nie marudź!- krzyknęłam

Do Summerset House przybyłyśmy na czas.
- Dzieńdobry. My w sprawie pracy.- powiedziałam do recepcjonisty
-Witajcie.  Pan Smith czeka na was na tarasie.- wskazał drzwi balkonowe
- Dziękuję.- odparła Ann
-Denerwujecie się?- zapytałam w drodze na taras
- I to jak...- powiedziała Aga
-To pewnie on.- pokazała brodą Mel na mężczyznę w garniaku przy barze
-Dzieńdobry.- tym razem rozmowę zaczęła Agatha
-Dzieńdobry...- odpowiedział niepewnie mężczyzna- Jakiś problem?
-My w sprawie pracy.- odparał Ann, a facetowi oczy wyszły z orbit. Ściął nas z góry na dół, i z dołu do góry
-Pracy?- zapytał zdziwiony
-Przepraszam...- zaczepił mnie jakiś chłopak. Brunet. - Tune Girls?- zapytał. Okey... Coś mi tu nie gra... MATKO! CZY MY POMYLIŁYŚMY FACETA? Zakurwiście...
-Ym... Tak.- odpowiedziała za mnie Ann
-Jestem Jacob Smith, ale mówcie mi Jake.- przywitał nas lekko rozbawiony, prawdopodobnie wyrazem twarzy dziewczyn. Miały wielkie znaki zapytania na twarzach.
-A... Przepraszamy.- zwróciłyśmy się do mężczyzny przy barku]
- Nie szkodzi.- też miał banana na ryjcu. No co? Człowiek może się pomylić, nie?
-Dlaczego każdy myśli, że jestem jakąś poważną osobą?- zapytał bardziej siebie niż nas Jacob
-Czyli,że nie jesteśmy pierwsze?-zapytałam z nadzieją
- Nie.
- Najlepsze jest pierwsze wrażenie.- mruknęła Agatha
-Ty mi nic nie mów o pierwszym wrażeniu.- zgromiłam ją wzrokiem, mając na myśli nasze wczorajsze spotkanie z 1D. Jake był rozbawiony cała zaszła sytuacją, ale nam nie było do śmiechu.
-No dobra. To co na dziś przygotowałyście?
-Emeli Sande Read All About It- powiedziałam
-Proszę bardzo. Scena jest wasza.- wskazał na podest i usiadł na krzesło. Ja natomiast usiadłam przy pianinie i zaczęłam grać.
Piewrsza zaczęła Aga:
You've got the words to change a nation
but you're biting your tongue
You've spent a life time stuck in silence
afraid you'll say something wrong
If no one ever hears it how we gonna learn your song?
So come, on come on
Come on, come on

Potem Anne
You've got a heart as loud as lightening
So why let your voice be tamed?
Baby we're a little different
there's no need to be ashamed
You've got the light to fight the shadows
so stop hiding it away
Come on, Come on
Refren wszystkie razem

I wanna sing, I wanna shout
I wanna scream till the words dry out
so put it in all of the papers,
i'm not afraid
they can read all about it
read all about it oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
Przyszła moja kolej

At night we're waking up the neighbours
while we sing away the blues
making sure that we remember yeah
cause we all matter too
if the truth has been forbidden
then we're breaking all the rules
so come on, come on
come on, come on,
lets get the tv and the radio
to play our tune again
its 'bout time we got some airplay of our version of events
there's no need to be afraid
i will sing with you my friend
Come on, come on

Resztę zaśpiewałyśmy razem

I wanna sing, I wanna shout
I wanna scream till the words dry out
so put it in all of the papers,
i'm not afraid
they can read all about it
read all about it oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh

Yeah we're all wonderful, wonderful people
so when did we all get so fearful?
Now we're finally finding our voices
so take a chance, come help me sing this
Yeah we're all wonderful, wonderful people
so when did we all get so fearful?
and now we're finally finding our voices
so take a chance, come help me sing this

I wanna sing, I wanna shout
I wanna scream till the words dry out
so put it in all of the papers,
i'm not afraid
they can read all about it
read all about it oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh
oh-oh-oh

I wanna sing, I wanna shout
I wanna scream till the words dry out
so put it in all of the papers,
i'm not afraid
they can read all about it
read all about it oh
Spojrzałam na Jake'a. Miał poważny wyraz twarzy.
-Pięknie. Od razu wam mówię, że macie tą pracę, ale czy możecie zaśpiewać coś wesołego?- zapytał
-Wesołego? Ok.- podeszłam do dziewczyn i stanęłam w środku-Może być rap?-zapytałam
-Jasne!- powiedział podekscytowany
Zaczęłam śpiewać Nicki Minaj Starships. Potem dołączyły do mnie dziewczyny. Nawet nieźle nam wyszło.
-Jesteście wspaniałe!-krzyknął zachwycony Jacob
-Dzięki.- powiedziałyśmy chórkiem
-Zostawicie mi numery, to zadzwonię do was w sprawie opłaty i dni performowania.- zrobiłyśmy o co poprosił i się pożegnaliśmy
-To teraz do Ambercrombie.- powiedziałam
-Która godzina?- zapytała Kornie
-10.15- powiedziała Aga
-Jedziemy.-zdecydowałam
-Co?! Przecież mamy prawie godzinę!- zbulwersowałam się Mel
-Weź się ogarnij Derpina! To jest po drugiej stronie Londynu. Zanim tam dojedziemy to akurat minie ten czas.- powiedziałam wchodząc do samochodu

Dojechałyśmy tam w 30 minut. Wbiegłam szybko do budynku. Nawet nie czekałam na dziewczyny. Zapytałam o menagera i poszłam we wskazanym  mi kierunku. Zapukałam. Usłyszałam nieme " Proszę". Niepewnie weszłam do środka. Za biurkiem siedział chłopak mniej więcej 19-22 lata, ubrany w kraciastą koszulę i jeansy.
-Cześć. Victoria Hazel, tak? 
-Tak.- odparłam zestresowana
-Jonathan Felton.Proszę. Usiądź.- wskazał na miejsce na przeciwko niego- Nie stresuj się. Nie gryzę.- powiedział uśmiechnięty
-Spróbuję.- powiedziałam siadając- Przyniosłam CV.- wyciągnęłam z torby teczkę i podałam ją Jonathanowi, który od razu zaczął ją czytać.
-Widzę, że jesteś bardzo utalentowana.- powiedział po chwili. Nadal był wpatrzony w kartkę.
-Po prostu mam artystyczną duszę.
- Jak byłaś mała pracowałaś jako modelka?
-Tak.
- Gdzie jeśli można wiedzieć?
-W Polsce. Przeważnie dla ZARY kids, RESERVED kids i brałam udział w kilku reklamach.
-Czyli,że jesteś doświadczona.- uśmiechnął się
- Można tak powiedzieć.
- Nie chodzisz do szkoły w tak młodym wieku?
-Od września ma zamiar uczyć sie w szkole artystycznej.
-Aha. No dobrze. Czyli, że jeszcze nie wiesz jaki będziesz miała plan zajęć?
-Będę wiedzieć za 3 dni.
-Mhm... Cóż nie mogę stracić takiej kandydatki jak ty, więc wstępnie możesz u nas pracować.
-Naprawdę?
-Tak. Proszę, to mój numer telefonu.- podał mi wizytówkę- Zadzwoń do mnie gdy będziesz wiedzieć co i jak.
-Dziękuję.- uścisnęłam mu rękę i wyszłam ze sklepu

-I? Dostałaś pracę?-zapytała Annie kiedy weszłam do auta
-Oui.
-Serio?-zapytała Aga
-Tak. Serio. Tylko będę musiała się z nim jeszcze raz spotkać. To gdzie teraz jedziemy?
-Do galerii.- odparła Annie
-To jest na Oxford Street?=
-Mhm.
                                       ** ANNABELLE **
Spojrzałam po raz kolejny na zegarek. 12.40. Gdzie ONA jest? Pierwszy raz w życiu się nie spóźniłam. WOW! Sukces, ale nie ma jeszcze pani menager. W sumie dobrze wiedzieć, że nie tylko ja się spóźniam.
-Annabelle?- zapytała młoda kobieta... lekko zdyszana. Czy ja mam moje imię wypisane na twarzy?!
-Tak.- wstałam z krzesła
-Miło mi. Veronic Roberts. Zapraszam.- wskazała na szklane drzwi. Aaaa... Menager'ka!- Przepraszam za spóźnienie musiałam odprowadzić syna do przedszkola.
-Ma pani syna?- powiedziałam siadając na przeciwko niej
-Tak. Prz okazji. Ile masz lat?
-17.
-No widzisz, a ja 20, więc może przejdziemy na ty,ok?
-Dobrze.- uśmiechnęłam się
-Masz jakieś doświadczenia za sztuką?
-Można powiedzieć, że tak. Od dziecka się nią interesuję.
-Aha... Prawdopodobnie się jeszcze uczysz?
-Tak. Wraz z dwiema przyjaciółkami będziemy uczęszczać do szkoły artystycznej przez rok.
-Rok?
-Mhm... Kilka dni temu przeprowadziłyśmy się tu z Polski. Niedługo pójdziemy oglądnąc szkołę i w ogóle... Jejku. Zagadam pa... To znaczy. Ciebie.- uśmiechnęłam się, a Veronica zaśmiała
-Spokojnie. Mam nadzieję, że będziesz umiała też tak zagadać klientów.- spojrzała na mnie znacząco, a ja nie wiedziałam co powiedzieć- Dziewczyno. Masz tą pracę.
-Naprawdę?
-Tak.-zaśmiała się- To będzie 120 funtów miesięcznie. Jak zdobędziesz plan lekcji to skontaktuj się ze mną.- podała mi wizytówkę
-Dziękuję.
-To ja dziękuję i do zobaczenia.

                                                ** Agatha **
-Idzie.- powiedziałam podekscytowana- I? Masz tą pracę?- zapytałam gdy Annie wieszła do auta
-No...
-Co no?- zapytała Tori
-MAM!!- krzyknęła podekscytowana
-To teraz Aga i będziemy mogły świętować.- odparła Vi

O 13.40 byłyśmy pod agencją fotograficzną.
-Wish me luck.- powiedziałam do dziewczyn i wyszłam
-Ej! Aga! Teczka ze zdjęciami!-krzyknęła Annabelle
-A fakt!- pacnęłam się w czoło. Chwyciłam teczkę i weszłam do budynku. WOW. Jak tu bajecznie. Wszędzie fotografie różnego rodzaju. Zdjęcia modelek, aktorów, stare budynki...
-Agatha Miko?- zapytała niska dziewczyna z kolorową grzywką
-Ym... Tak.
-Cześć. Georgia Coleman. Kierowniczka.
-Cześć.
-Chciałabyś tu pracować, tak?
-Tak.Bardzo.
-Od dawna zajmujesz się fotografią?
-Od dziesięciu lat.
-A ile masz lat?
-17.
-Tyle co ja!- klasnęła w dłonie- Masz jakieś zdjęcia ze sobą?
-Mhm.- podałam jej moją teczkę. Zaczęła oglądać moje fotografie- Jesteś bardzo zdolna.- powiedziała uśmiechając się do mnie-Myślę, że się nadajesz.- uśmiech nadal nie schodził jej z ust
-Naprawdę?
-Tak. Widać, że kochasz to co robisz. No wi-ęc... Czy 110 funtów miesięcznie wystarczy?- zapytała z uśmiechem
-No pewnie! Dziękuję!- uścisnęłam ją
-Nie wiedziałam, że to sprawi tobie taką przyjemność.- puściła do mnie oczko
-To było moje marzenie.
-Jak coś to mów do mnie Gege( czyt. dżidżi). Wszyscy tak do mnie mówią.- uśmiechnęła się
-Tylko jest mały problem. Ja chodzę do szkoły i nie...
-Nie ma sprawy.- przerwała mi- Ja też chodzę do szkoły. Spotkamy się za kilka dni i wszystko omówimy, oprowadzę cię po agencji, poznam z ludźmi.- uśmiechnęła się do mnie. Wymieniłyśmy się numerami i wybiegłam zadowolona z budynku.

                                                ** Victoria **
Agatha weszła zadowolona do samochodu. Zaczęła krzyczeć, że ma pracę i jest bardzo szczęśliwa.
-Fajnie, fajnie. Bardzo się cieszymy.- powiedziała Annie
-Ty jesteś baaardzo szczęśliwa , a ja baaardzo głodna.- powiedziałam
-No,ale ja jestem taka... HAPPY! Wszystkie mamy pracę!- krzyczała jak opętana
-Tylko się nie porzygaj tęczą.- powiedziałyśmy razem z Annabelle

Zatrzymałam się pod Starbukcs Coffee.
-Po co my tu?- zapytała lekko zdziwiona Aga
-Mówiłam,że jestem głodna! Skoczę szybko po coś do żarcia i wracam.
-Ok. Weź też coś dla nas!- krzyknęły kiedy wyszłam z auta. Szybko wbiegłam do lokalu. Spokojnie brzuszku... No nie burcz. Zaraz wpakuję w ciebie trochę jedzenia. Stanęłam do kolejki, która na szczęście była krótka. Po minucie byłam na jej początku. Nagle któs ograniczył moje pole widzenia. Zasłonił mi oczy dłońmi. Kurde... Kto to?
-Aga. To nie jest zabawne.- powiedziałam 
-Jaka Aga?- tajemniczy KTOŚ zabrał łapy, a moim oczom ukazała się ekspedientka z bananem na ryjcu. Odwróciłam się. Moim oczom ukazał się...
-Harry?
-Nie. Teletubiś.- powiedział rozbawiony
-Cześć .- powiedziałam uradowana- Co ty tu robisz?
-Przyszedłem po kawę, a ty?
-Też, no i po coś do jedzenia, a właśnie.- zwróciłam się o pani w fartuszku- Poproszę 2 kawy cappucino i jedną macciato oraz 3 babeczki czekoladowe i 2 jagodowe do tego 2 sałatki owocowe, 2 wrapsy podgrzane z serem pleśniowym, szpinakiem i pomidorem no i 4 rogaliki z nadzieniem almond. To wszystko.- pani zrobiła wielkie oczy i się uśmiechnęła.
-No, no ... Niall w wersji żeńskiej.- zaśmiał się Harry sącząc kawę. Prawdopodobnie już go obsłużyli.
-Nie czepiaj się. Nie jadłam nic od rana. Tak w ogóle to nie tylko dla mnie.
-To dlatego jesteś taka chuda.- złapał mnie za boczki
-Ej! To gilgocze!-zaśmiałam się
-To dobrze.- uśmiechnął się do mnie
-Zależy dla kogo.- podniosłam brwi do góry
-Oczywiście, że dla mnie.- poruszył brwiami, a ja zaczęłam się śmiać
-Przestań. Zawsze mnie to rozbraja.
-Serio? Laski na to lecą?
-Zależy kogo masz na myśli.
- W tej chwili?- nachylił się do mnie- Ciebie.- szepnął, a mnie przeszły ciarki po całym ciele
-Pani zamówienie- powiedziała ekspedientka. Szybko zapłaciłam i wyszliśmy z Harrym z lokalu.
-Daj poniosę.- przejął papierową torbę z jedzeniem
-Ale to niedaleko.
-Ten temat nie podlega dyskusji.-uśmiechnął się do mnie. Podeszliśmy do naszego auta.
-Hej dziewczyny!- pomachał Annie i Agi
-Cześć Harry!- odkrzyknęły
-Podwieźć gdzieś?-spytałam
-Nie, dzięki. Czekam na Zayn'a. A właśnie. Wpadnijcie dziś do nas na kolację.
- Nie wiem... Nie chcemy wam prze...
-Od razu mówię, że nie będziecie nam przeszkadzać.- przerwał
-Ok. O której?
- O 18.00- uśmiechnął się 
-Dobra, wiesz musimy już lecieć.- powiedziałam
-Ok. See ya.- oddał mi torbę, ucałował w policzek i odszedł a ja weszłam do auta.
***************
Hej ! Proszę bardzo i jakoś dałam radę napisać ten nieszczęsny 5 rozdział! ^^ Przepraszam że dawno nie wstawiałam ale nie miałam weny i czasu. Wgl to mi net troszku nawalał i nie miałam jak wstawić post... :( Piszcie w komentach jak Wam się podoba
Całuski xx








6 komentarzy:

  1. No w końcu 5 rozdział ; ))
    Bardzo mi się podoba i czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hejka. Zajebiste to jest. Naprawdę fajnie piszesz. Wymysliłaś naprawde fajną historie. Napewno będe czytać. Będe też starać się komentować wszystkie dwoje nowe rozdizaiły. A tak w zasadzie kiedy nastepny? ;P
    ~Darka ^.^
    P.S nie przejmuj się że masz narazie mało komentarzy z czasem będzie ich coraz więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. suuper zapraszam do mnie http://onedirectionobook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. kiedy kolejny rozdział ?! już nie mogę się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. świeeeeeeeeeeeeeetny <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedy Ten Rozdział W Końcu???

    OdpowiedzUsuń