- Matko! Taka spokojna, ale
jak się dorwie do kierownicy to pirat drogowy normalnie!!- powiedziała
Annabelle rozwalając się na sofie
-Ja normalna? Ja normalna?-
powiedziała Agatha z oburzeniem- Kto w tamtym roku wylał ‘’niechcący’’-
zakreśliła cudzysłów w powietrzu- sok winogronowy na dyrektorkę i zamiast
błagać o przebaczenie to zaczął się śmiać??
-Chodziło mi o to ,że jak
prowadzisz samochód to jesteś gorsza niż normalnie.
-A… No jak tak to ok.
- Ej czy któraś z was
wzięła moją walizkę?- zapytałam
-Nie.- powiedziała
rozbawiona Ann- Mamy ci jeszcze walizy nosić? No chyba ciebie totalnie
przygrzało słonko.- posłała mi buziaczka- To ty wyleciałaś z prędkością światła
z samochodu nie ja.
- Ojej, chciałam po prostu
zobaczyć jak wygląda dom!
-A ja nadal nie mogę
uwierzyć, że wszystko jest na swoim miejscy i nie musimy urządzać naszego prześliczne
królestwa.- odparła Mel
-A ja nadal nie mogę
uwierzyć, że żadna z was nie wzięła mojej walizki!- wydarłam się na nie w
drodze do drzwi. W odpowiedzi dostałam oczywiście salwę ich śmiechów. Wyszłam przed
, jak to nazwała Agatha, królestwo i podeszłam do bagażnika. Wyjęłam moją
walizkę i mimowolnie spojrzałam w stronę domu obok nas. W oknie mignęło 5 głów.
Dziwne, ale dobrze wiedzieć ,że nie jesteśmy jedynymi szajbusami w okolicy. Wróciłam
do środka i klapnęłam obok Ann.
- Gdzie Agi?- zapytałam
-Poszła poczytać trochę o
naszej ulicy.
-Co?!- zapytałam śmiejąc
się
-No nie wiem, mówiła, że
chce wiedzieć gdzie mieszka.
-Adres jej nie wystarcza??
- Zapytaj jej. Ale wiesz
jak to z nią. Wszystko musi mieć obcykane.
-Co prawda to prawda.-
powiedziałam skacząc po kanałach. W końcu zostawiłam MTV na której leciała „One
Thing” On Direction- Och, balsam dla moich uszu.- powiedziałam z bananem na
ryjcu
- Dla moich to nie?-
odparła Ann- Ach! Nialler! Dlaczego jesteś taki boski?
- Dobra dobra… Harry to bóg
loków… seksy pewnie też i to niepodległa dyskusji!- zaczęłyśmy się śmiać. Tak jesteśmy
fankami One Direction. A naszym marzeniem jest spotkanie z tymi wariatami. Czasem
je sobie wymyślamy. Trochę idiotyczne, ale to do nas podobne.
-Dzieeeeeeeeewczyyyyyynyyyyyyy!!!!!!-
wydarła się Agi
-Cooooo?????- odkrzyknęła
Ann, a po chwili do pokoju wparowała Agatha
-Nie wytrzymam z wami. Jak coś
chcesz to zejdź i powiedz normalnie a nie wydzierasz gębe na cztery strony
świata.-zaczęłam się użalać
- Dobra nie bulwersuj się
babciu. Mam newsa.- powiedziała uradowana
-Uuuu… Wyczytała coś o
naszej ulicy w necie.- poruszyłam brwiami
-No to dawaj.- powiedziała
Annabelle
-Nie uwierzycie, ale
naszymi sąsiadami są…- jak zawsze musi zrobić napięcie
-Są?? No gadaj!! A nie
stoisz jak słup soli z bananem na ryjcu!!- wkurzyła się Kornie
- ONE DIRECTION!!!!!-
wydarła się ponownie nie cały salon.
-Czekaj. Mówisz, że tych
pięciu bogów seksu i słitaśności mieszkają gdzieś tu.?- zapytałam oszołomiona
- No tak!- powiedziała
podekscytowana
-WOW…- tylko tyle zdołałam
wydusić z siebie w tym momencie
-Tylko WOW??- zapytała Ann-
TO JEST ZAJEBISTE!!
-No niby tak, ale wątpię żeby
do nas wpadli…- powiedziałam po chwili namysłu
- W sumie Vi ma rację.-
odparła Mel
-No fakt.- powiedziała ze
smutną miną Annie
-Ale przecież nie można
wykluczyć tego że MOŻE ich spotkamy.- pocieszyłam ją
Następnego dnia obudziłam
się na podłodze. Pięknie zasnęłyśmy w salonie. Dziewczyny jak zwykle smacznie
spały w… dziwnej pozycji, ale i tak ślicznie wyglądały, a Ann lekko chrapała…
Zaraz, zaraz to ONA CHRAPIE???? No nieźle… Może to jednorazowe. Nie no
chrapanie nie jest jednorazowe. Chyba. Zapytam Michaela. O matko! Zapomniałam zameldować
się u mamy! Doskoczyłam do komórki i napisałam do niej eska.
Hej
mamuniu! Przepraszam ,że nie zadzwoniłam, ale byłyśmy padnięte i kompletnie
zapomniałam. A niespodzianka jest wspaniała! xx Vi
Spojrzałam jeszcze raz na
dziewczyny. Jej tak słodko wyglądają… No, ale jestem ich przyjaciółką i moim
obowiązkiem jest je obudzić. Szybko skoczyłam po butelkę wody. Po raz kolejny
na nie spojrzałam i chlust. Po całym domu rozniósł się krzyk.
- DZIENDOBEREK!- stałam nad
nimi z bananem na ryjcu
- VICKY! IDIOTKO!!-
krzyknęły chórkiem po czym zaczęły mnie gonić. Obiegłyśmy cały dom razem z
piwnicą. W końcu trafiłyśmy do łazienki na górze. Tam zostałam zaatakowana
prysznicem.
- Jesteśmy kwita.-
powiedziały zadowolone z siebie
- To teraz wypad z
łazienki! Chcę się doprowadzić do ładu.- wygoniłam je. Najpierw skorzystałam z
faktu, że mam mokre włosy i je umyłam, a potem szybko wysuszyłam. Zdjęłam z
siebie ubrania, w których spałam. Miałam już zacząć się myć kiedy do łazienki
wparowała Agi.
-Co jest? -zapytałam
-Zęby muszę wymyć.-
powiedziała biorąc do ręki szczoteczkę do zębów
-Aaa… Jadłyście muffiny,
tak?
- Jaki muffiny?
- No te co… Ups…
- Jaki muffiny?!- wydarła
się na mnie, a ja zaczęłam się wycofywać z łazienki.- Jaki muffiny?- powtórzyła
-Od mojej mamy?- wybiegłam
z łazienki
-Zabiję cię!!!!- po raz
drugi tego dnia byłam ścigana przez wkurzoną przyjaciółkę- I to szczotką do
zębów!!
-Nie!- zbiegłam na dół
- Jaki muffiny?- goniła
mnie powtarzając to pytanie, nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Akurat teraz???
O nie! Nie ma mowy! Nie otworzę!!
-Annie!!- wrzasnęłam
-Już otwieram.- powiedziała
nie zwracając na nas uwagi. Widziałam tylko jak zmierza do drzwi
- Jaki muffiny?- darła się
Agi
- Jagodowe i marchewkowe!-
odkrzyknęłam
- Nie żyjesz!
-Annaebelle!- dopadłam ją
stojącą w drzwiach- Ona chcę mnie zabić szczotką do zębów!- użyłam jej jako
tarczy
-I to zrobię!- krzyknęła stojąc
po drugiej stronie Ann, wymachując szczotką do zębów
-Dziewczyny?- zapytała Annie
-CO?!- krzyknęłyśmy razem z
Mel
-Mamy gości.- powiedziała
Annabelle i pokazała otwarte drzwi. Spojrzałyśmy tam gdzie wskazywała i
normalnie mnie wryło. Przede mną stało ONE DIRECTION we własnej osobie. Założę się,
że widzieli cały ten cyrk, a przynajmniej jego część. Ale czekaj… Dlaczego oni
tak się na mnie gapią… O FUCK! Przecież stoję przed nimi w samej bieliźnie!!
No, ale jakie zbocz uchy! Zamiast odwrócić wzrok to mierzą mnie od góry do dołu
i od dołu do góry!
- Cześć…- odezwał się Liam
- Ja przepraszam na moment-
przerwałam mu i pobiegłam na górę znaleźć coś bardziej konkretnego. Coś co mnie
zakryje. Kurcze… Inaczej sobie wyobrażałam to spotkanie! Ta… No nie ma to jak
pierwsze wrażnie…
************************************
I oto 2 rozdział... No więc tak. Mam nadzieję, że teraz będą jakieś komentarze. Wiem to moja wina że nie można było ich dodawać... Tak idiotka ze mnie:) bo po 2 dniach skapnęłam się że nie ustawiłam anonimowego dodawania komentarzy. Proszę napiszcie czy się Wam podoba i czy mam nadal go pisać i czy ktoś go czyta. Buziaczki Tori :*
************************************
I oto 2 rozdział... No więc tak. Mam nadzieję, że teraz będą jakieś komentarze. Wiem to moja wina że nie można było ich dodawać... Tak idiotka ze mnie:) bo po 2 dniach skapnęłam się że nie ustawiłam anonimowego dodawania komentarzy. Proszę napiszcie czy się Wam podoba i czy mam nadal go pisać i czy ktoś go czyta. Buziaczki Tori :*
Siems wiki :) Ja czytam :D Tak wgl to Emilka pisze :D haahahah. Wbij do mnie :)
OdpowiedzUsuńhttp://dance-with-life.blog.onet.pl/
Ja już to wcześniej czytałam :* To chyba to co mi przesłaś :D
Usuńhahaha twoje opowiadanie jest świetne!!! śmiałam się przez cały czas;p hahahaha
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny rozdział;D
uuu... I like it ! < 3
OdpowiedzUsuńświetna jesteś ^^
Dzięki :)
UsuńŚwietne + z humorem. Idealnie xd :)
OdpowiedzUsuńzapraszam na www.next-to-one-direction.blogspot.com xx
Świetny blog:)
OdpowiedzUsuńKiedy następna częśc?