niedziela, 1 kwietnia 2012

Rozdział 2- „ Nie ma to jak pierwsze wrażenie…”


- Matko! Taka spokojna, ale jak się dorwie do kierownicy to pirat drogowy normalnie!!- powiedziała Annabelle rozwalając się na sofie
-Ja normalna? Ja normalna?- powiedziała Agatha z oburzeniem- Kto w tamtym roku wylał ‘’niechcący’’- zakreśliła cudzysłów w powietrzu- sok winogronowy na dyrektorkę i zamiast błagać o przebaczenie to zaczął się śmiać??
-Chodziło mi o to ,że jak prowadzisz samochód to jesteś gorsza niż normalnie.
-A… No jak tak to ok.
- Ej czy któraś z was wzięła moją walizkę?- zapytałam
-Nie.- powiedziała rozbawiona Ann- Mamy ci jeszcze walizy nosić? No chyba ciebie totalnie przygrzało słonko.- posłała mi buziaczka- To ty wyleciałaś z prędkością światła z samochodu nie ja.
- Ojej, chciałam po prostu zobaczyć jak wygląda dom!
-A ja nadal nie mogę uwierzyć, że wszystko jest na swoim miejscy i nie musimy urządzać naszego prześliczne królestwa.- odparła Mel
-A ja nadal nie mogę uwierzyć, że żadna z was nie wzięła mojej walizki!- wydarłam się na nie w drodze do drzwi. W odpowiedzi dostałam oczywiście salwę ich śmiechów. Wyszłam przed , jak to nazwała Agatha, królestwo i podeszłam do bagażnika. Wyjęłam moją walizkę i mimowolnie spojrzałam w stronę domu obok nas. W oknie mignęło 5 głów. Dziwne, ale dobrze wiedzieć ,że nie jesteśmy jedynymi szajbusami w okolicy. Wróciłam do środka i klapnęłam obok Ann.
- Gdzie Agi?- zapytałam
-Poszła poczytać trochę o naszej ulicy.
-Co?!- zapytałam śmiejąc się
-No nie wiem, mówiła, że chce wiedzieć gdzie mieszka.
-Adres jej nie wystarcza??
- Zapytaj jej. Ale wiesz jak to z nią. Wszystko musi mieć obcykane.
-Co prawda to prawda.- powiedziałam skacząc po kanałach. W końcu zostawiłam MTV na której leciała „One Thing” On Direction- Och, balsam dla moich uszu.- powiedziałam z bananem na ryjcu
- Dla moich to nie?- odparła Ann- Ach! Nialler! Dlaczego jesteś taki boski?
- Dobra dobra… Harry to bóg loków… seksy pewnie też i to niepodległa dyskusji!- zaczęłyśmy się śmiać. Tak jesteśmy fankami One Direction. A naszym marzeniem jest spotkanie z tymi wariatami. Czasem je sobie wymyślamy. Trochę idiotyczne, ale to do nas podobne.
-Dzieeeeeeeeewczyyyyyynyyyyyyy!!!!!!- wydarła się Agi
-Cooooo?????- odkrzyknęła Ann, a po chwili do pokoju wparowała Agatha
-Nie wytrzymam z wami. Jak coś chcesz to zejdź i powiedz normalnie a nie wydzierasz gębe na cztery strony świata.-zaczęłam się użalać
- Dobra nie bulwersuj się babciu. Mam newsa.- powiedziała uradowana
-Uuuu… Wyczytała coś o naszej ulicy w necie.- poruszyłam brwiami
-No to dawaj.- powiedziała Annabelle
-Nie uwierzycie, ale naszymi sąsiadami są…- jak zawsze musi zrobić napięcie
-Są?? No gadaj!! A nie stoisz jak słup soli z bananem na ryjcu!!- wkurzyła się Kornie
- ONE DIRECTION!!!!!- wydarła się ponownie nie cały salon.
-Czekaj. Mówisz, że tych pięciu bogów seksu i słitaśności mieszkają gdzieś tu.?- zapytałam oszołomiona
- No tak!- powiedziała podekscytowana
-WOW…- tylko tyle zdołałam wydusić z siebie w tym momencie
-Tylko WOW??- zapytała Ann- TO JEST ZAJEBISTE!!
-No niby tak, ale wątpię żeby do nas wpadli…- powiedziałam po chwili namysłu
- W sumie Vi ma rację.- odparła Mel
-No fakt.- powiedziała ze smutną miną Annie
-Ale przecież nie można wykluczyć tego że MOŻE ich spotkamy.- pocieszyłam ją

Następnego dnia obudziłam się na podłodze. Pięknie zasnęłyśmy w salonie. Dziewczyny jak zwykle smacznie spały w… dziwnej pozycji, ale i tak ślicznie wyglądały, a Ann lekko chrapała… Zaraz, zaraz to ONA CHRAPIE???? No nieźle… Może to jednorazowe. Nie no chrapanie nie jest jednorazowe. Chyba. Zapytam Michaela. O matko! Zapomniałam zameldować się u mamy! Doskoczyłam do komórki i napisałam do niej eska.
Hej mamuniu! Przepraszam ,że nie zadzwoniłam, ale byłyśmy padnięte i kompletnie zapomniałam. A niespodzianka jest wspaniała!  xx Vi
Spojrzałam jeszcze raz na dziewczyny. Jej tak słodko wyglądają… No, ale jestem ich przyjaciółką i moim obowiązkiem jest je obudzić. Szybko skoczyłam po butelkę wody. Po raz kolejny na nie spojrzałam i chlust. Po całym domu rozniósł się krzyk.
- DZIENDOBEREK!- stałam nad nimi z bananem na ryjcu
- VICKY! IDIOTKO!!- krzyknęły chórkiem po czym zaczęły mnie gonić. Obiegłyśmy cały dom razem z piwnicą. W końcu trafiłyśmy do łazienki na górze. Tam zostałam zaatakowana prysznicem.
- Jesteśmy kwita.- powiedziały zadowolone z siebie
- To teraz wypad z łazienki! Chcę się doprowadzić do ładu.- wygoniłam je. Najpierw skorzystałam z faktu, że mam mokre włosy i je umyłam, a potem szybko wysuszyłam. Zdjęłam z siebie ubrania, w których spałam. Miałam już zacząć się myć kiedy do łazienki wparowała Agi.
-Co jest? -zapytałam
-Zęby muszę wymyć.- powiedziała biorąc do ręki szczoteczkę do zębów
-Aaa… Jadłyście muffiny, tak?
- Jaki muffiny?
- No te co… Ups…
- Jaki muffiny?!- wydarła się na mnie, a ja zaczęłam się wycofywać z łazienki.- Jaki muffiny?- powtórzyła
-Od mojej mamy?- wybiegłam z łazienki
-Zabiję cię!!!!- po raz drugi tego dnia byłam ścigana przez wkurzoną przyjaciółkę- I to szczotką do zębów!!
-Nie!- zbiegłam na dół
- Jaki muffiny?- goniła mnie powtarzając to pytanie, nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Akurat teraz??? O nie! Nie ma mowy! Nie otworzę!!
-Annie!!- wrzasnęłam
-Już otwieram.- powiedziała nie zwracając na nas uwagi. Widziałam tylko jak zmierza do drzwi
- Jaki muffiny?- darła się Agi
- Jagodowe i marchewkowe!- odkrzyknęłam
- Nie żyjesz!
-Annaebelle!- dopadłam ją stojącą w drzwiach- Ona chcę mnie zabić szczotką do zębów!- użyłam jej jako tarczy
-I to zrobię!- krzyknęła stojąc po drugiej stronie Ann, wymachując szczotką do zębów
-Dziewczyny?- zapytała Annie
-CO?!- krzyknęłyśmy razem z Mel
-Mamy gości.- powiedziała Annabelle i pokazała otwarte drzwi. Spojrzałyśmy tam gdzie wskazywała i normalnie mnie wryło. Przede mną stało ONE DIRECTION we własnej osobie. Założę się, że widzieli cały ten cyrk, a przynajmniej jego część. Ale czekaj… Dlaczego oni tak się na mnie gapią… O FUCK! Przecież stoję przed nimi w samej bieliźnie!! No, ale jakie zbocz uchy! Zamiast odwrócić wzrok to mierzą mnie od góry do dołu i od dołu do góry!
- Cześć…- odezwał się Liam
- Ja przepraszam na moment- przerwałam mu i pobiegłam na górę znaleźć coś bardziej konkretnego. Coś co mnie zakryje. Kurcze… Inaczej sobie wyobrażałam to spotkanie! Ta… No nie ma to jak pierwsze wrażnie…
************************************
I oto 2 rozdział... No więc tak. Mam nadzieję, że teraz będą jakieś komentarze. Wiem to moja wina że nie można było ich dodawać... Tak idiotka ze mnie:) bo po 2 dniach skapnęłam się że nie ustawiłam anonimowego dodawania komentarzy. Proszę napiszcie czy się Wam podoba i czy mam nadal go pisać i czy ktoś go czyta. Buziaczki Tori :*

7 komentarzy:

  1. Siems wiki :) Ja czytam :D Tak wgl to Emilka pisze :D haahahah. Wbij do mnie :)
    http://dance-with-life.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już to wcześniej czytałam :* To chyba to co mi przesłaś :D

      Usuń
  2. hahaha twoje opowiadanie jest świetne!!! śmiałam się przez cały czas;p hahahaha
    czekam na kolejny rozdział;D

    OdpowiedzUsuń
  3. uuu... I like it ! < 3
    świetna jesteś ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne + z humorem. Idealnie xd :)
    zapraszam na www.next-to-one-direction.blogspot.com xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny blog:)
    Kiedy następna częśc?

    OdpowiedzUsuń